Wdzięczność i duma w ojcostwie

Moje dzieci wyfrunęły już z gniazda. W piątek mogę spytać żonę, co robimy w weekend, a ona odpowie: „Nic”. A potem oboje się roześmiejemy. Jeszcze kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia. Może właśnie Ty jesteś teraz na etapie ciągłego zabiegania. Twoje życie pędzi gazylion kilometrów na godzinę, wypełnione obowiązkami zawodowymi i zapchanym planem zajęć dzieci. Nie wyobrażasz sobie wolnego weekendu. Jakkolwiek jesteś zajęty, proszę Cię, rób dalej to, co robisz, ale dodaj jeszcze jedną rzecz. To coś, o czym ja zapomniałem.  

Nie mam do siebie wielkiego żalu. Moje dzieci wyrosły na świetnych ludzi i nasza rodzina powiększa się o cudownie pocieszne wnuki. Ale spoglądając wstecz, zauważyłem, że powinienem był spędzać więcej czasu na docenianiu sezonów. Nie pór roku – wiosny, lata, jesieni czy zimy – ale na byciu wdzięcznym za każdy sezon życia, w którym właśnie się znajdowałem. 

Wiem, że nie ja jeden zmarnowałem tę szansę. Większość ojców również daje się porwać pośpiechowi i zwykle doświadcza więcej frustracji niż radości. Przyjrzyj się tym migawkom z życia rodzinnego: 

Świeżo upieczony tatuś – po kolana w brudnych pieluchach, butelkach ze smoczkiem, poplamionych śliniakach – zastanawia się, jak, na litość, ma pomóc młodej żonie uspokoić płaczącego niemowlaka. 

Zapracowany ojciec małych dzieci próbuje rozwijać karierę i być jednocześnie wzorowym rodzicem. Stara się skupić podczas wywiadówki, zachodzi w głowę nad zadaniem z matmy, po raz setny czyta dzieciom na dobranoc „Pan kotek był chory” i pędzi do papierniczego tuż przed zamknięciem po blok techniczny i pisaki. 

Tata nastolatków rzuca im kluczyki do samochodu; nerwowo przemierza dom, gdy dzieci nie wracają o oznaczonej porze; martwi się o wpływy kulturowe, nad którymi nie ma kontroli i zastanawia się, jakim cudem zapłaci za studia. 

W środku tych scen z życia wziętych większość ojców nie zatrzymuje się, by zrobić krok w tył i zobaczyć, co faktycznie się dzieje. Rozumiem to. Kiedy z kultury i mediów płynie tylko potok negatywnych informacji, trudno dostrzec coś poza nim. Dlatego właśnie wzywam cię, Tato, byś postąpił odwrotnie. Wierzę, że jeśli odrobinę zmienisz podejście, zobaczysz te same migawki w całkowicie nowy sposób. 

Nazwij to jak chcesz, ale w każdej z tych scen dzieje się coś o wiele ważniejszego. Nauczyciel literatury mógłby to nazwać przesłaniem. Dziennikarz – historią w tle. Filozof określiłby to myśleniem w szerszej perspektywie. Ja nazywam to dostrzeganiem wspaniałości. I jestem święcie przekonany, że jest to prezent od wspaniałomyślnego Boga, który chce, byśmy żyli w świetle wdzięczności i nadziei. 

Nasz młody tatuś – przytłoczony nową odpowiedzialnością – spojrzy pewnej nocy poprzez pokój na swoją piękną, wyczerpaną żonę, która kołysze dziecko, śpiewając mu do snu. W tym momencie Bóg objawi mu niesamowity dar nowego życia i rodziny. Dostrzeże wspaniałość tego, w czym bierze udział, odczuje wdzięczność i dumę. 

Nasz zapracowany zajęty ojciec podniesie pewnego wieczoru wzrok, by dostrzec, jak jedno dziecko brzdąka na pianinie, inne SMS-uje z przyjacielem, kolejne przy kuchennym stole kończy zadanie z algebry, a żona czyta sobie w swoim ulubionym fotelu. W tym momencie Bóg z miłością zachęci go, by kontynuował swoją pracę. Ten tato dostrzeże wspaniałość tej sytuacji, odczuje wdzięczność i dumę. 

Nasz ojciec nastolatków w niedługim czasie odbędzie prawdziwą poważną rozmowę z dorastającym synem lub córką i będzie zaskoczony ich dojrzałością, opanowaniem i racjonalnym osądem. W tym momencie Bóg zaprosi go, by uwierzył w przyszłość, którą zaplanował. I kolejny raz zachwyci się tym, w czym bierze udział, odczuje wdzięczność i dumę. 

Szukaj tych momentów, tato. Oczekuj ich. Pozwól sobie odczuwać wdzięczność i dumę z każdej chwili życia rodzinnego. Z tej wielkiej i tej małej. Tej cudownej i tej nie bardzo wspaniałej. Z niezapomnianych doświadczeń i codziennych wydarzeń bez fajerwerków. 

Bądź tatą. Poddaj się temu, co rutynowe i co fantastyczne. Doceń to, co masz. To banał, wiem, ale wszystko dzieje się tak szybko... Zanim się spostrzeżesz, te wszystkie wspaniałe, godne podziwu i wdzięczności sytuacje się skończą. Doceń je, gdy trwają. 

 

Jay Payleitner jest autorem kilku bestsellerów, z których jeden ukazał się też w języku polskim – 52 rzeczy, których syn potrzebuje od taty. Jay i jego żona Rita mieszkają w St. Charles w stanie Illinois. Wychowali pięcioro fantastycznych dzieci, opiekowali się dziesięciorgiem przybranych, a teraz celebrują czas bycia dziadkami. Jay był też prelegentem XI Międzynarodowego Forum Tato.Net „Mądrość i Skuteczność”

Niniejszy artykuł jest adaptacją tekstu ze strony fathers.com i został przygotowany za zgodą i dzięki współpracy serwisu tato.net z National Center For Fathering w USA.

Komentarze

Wesprzyj Tato.Net
Przekaż 1% podatku