Tato, bądź gotów

brak ocen dla tego artykułu
średnia ocena: 4.5 - liczba głosów: 4

„Ja rodzę!!!” Co też byś uczynił, usłyszawszy taki komunikat?  

Może wody kobiecie podać, by uzupełnić te, które odeszły? Albo sprowadzić pomoc, zadzwonić po karetkę, samemu rodzącą zawieźć? W ekstremalnym przypadku, gdy już główkę dziecka widać na świecie, chyba trzeba pot z czoła otrzeć i za rękę potrzymać? 

Wielu z nas, ojców, było przy narodzinach swoich dzieci. Niektórzy dzielnie cięli pępowiny tępymi od wyparzania nożyczkami. Inni w skupieniu rejestrowali porody, aby później otrzymać od małżonki pochwałę: „Skasuj mi to!”. A naprawdę nieliczną grupę personel medyczny zbierał omdlałą z podłogi. Ale kto sam odebrał poród? 

Bohaterem roku zostaje starszy sierżant Ireneusz Iwańczyk, który słysząc krzyk rodzącej, nie dość, że miał tyle przytomności umysłu, aby założyć rękawiczki i przyjąć dziecko na świat, ale gdy zaczęło się krztusić, przełożył na dłoń i klepnął, a mały chłopiec wydał swój pierwszy głos. Akcja rozegrała się na parkingu szpitala w Kozienicach, gdzie zdążyli przybyć młodzi rodzice, gdy tylko zaczęła się akcja porodowa. Małoletni Igor jednak tak się spieszył, że jego „zatrzymania” dokonał funkcjonariusz na służbie. 

Czy noworodek ma już etat w policji? O tym media na razie milczą, ale wiadomo, że policjant-położnik sam za kilka miesięcy zostanie ojcem i zaznajamia się z literaturą fachową dotyczącą porodu i rodzicielstwa. Właśnie to przygotowywanie się do roli ojca pomogło wypełnić rolę położnika. 

Przygotuj się 

Wielu ojców, choćby z racji na wykonywany zawód, ma ukończony kurs pierwszej pomocy. Jesteś w tej grupie? Tatusiowie często wiedzą, jak „łódeczką” uderzać w plecki krztuszącego się dziecka, radzić sobie przy krwotoku z nosa, jak ułożyć w pozycji bezpiecznej.  

Nawet gdy w pracy nie potrzebujesz profesjonalnego przygotowania ratownika medycznego, warto poświęcić chwilę na obejrzenie paru filmików na YouTube i przeczytanie kilku artykułów. 

Nie bój się działać 

Nigdy nie wiesz, jakie wyzwanie przyniesie jutro – czy będziesz potrzebny przy nieoczekiwanym porodzie, wypadku samochodowym, zasłabnięciu w windzie. 

W sytuacji krytycznej zachowaj zimną krew, nie oglądaj się, nie czekaj na innych. Tych kilka sekund ratuje zdrowie i życie. Działaj na miarę swojej wiedzy i możliwości do momentu nadejścia pomocy, bo jeśli nie ojciec, to kto? 

Trenuj dzieci 

Urządź inscenizację: misio jadący na traktorku ulega wypadkowi. Zostań ratownikiem i sprawdź, czym możesz obwiązać „zakrwawioną” misiową głowę i unieruchomić pluszową nogę. Koc świetnie zastąpi nosze.  

Improwizacja pomoże działać w prawdziwym wypadku, nawet gdy nie ma pod ręką bandaży i ortez, a pociechy przyzwyczai do automatycznych reakcji w przypadku zagrożenia. 

Rób dobre uczynki 

Bezinteresownie i tak po prostu. Nie musisz od razu ratować całego świata. Na początek możesz pomóc kobiecie załadować do bagażnika zgrzewki z wodą, ustąpić starszej osobie miejsca w kolejce, czy posprzątać zostawione na placu zabaw śmieci. 

Ośmielisz w ten sposób siebie, a dzieci nauczysz empatii. Zobaczysz, że od tego poczujesz się lepiej. 

Pamiętaj: Bądź gotów! 

Oceń ten artykuł:
brak ocen dla tego artykułu
średnia ocena: 4.5 - liczba głosów: 4

Komentarze

Wesprzyj Tato.Net
Przekaż 1% podatku