Męstwo ojca w praktyce

Mężczyzna i męstwo – podobieństwo tych słów wskazuje na prawdę, że męstwo jest głęboko wpisane w DNA mężczyzny. A szczególnie się ujawnia, gdy zostaje on ojcem. Efektywni ojcowie cechują się męstwem. Co to oznacza w praktyce, trafnie ilustruje klasyk wychowania, James Stenson, w książce „Ojciec - strażnik rodziny”. 

Natura wyposażyła mężczyzn w zdolności fizyczne i umysłowe pozwalające im chronić tych, których kochają. U źródeł męskości leży instynkt chronienia przed złem i jest to przemożna siła. Kiedyś byłem naocznym świadkiem niezwykle dramatycznej demonstracji tego instynktu w praktyce.  

Pewnego ciepłego niedzielnego popołudnia, kilka lat temu, spacerowałem z przyjacielem w pobliżu Bostońskiego Ogrodu Botanicznego, położonego w bardzo eleganckiej dzielnicy Back Bay. Zatrzymaliśmy się przy przejściu dla pieszych, czekając – razem z kilkorgiem innych przechodniów – na zmianę świateł; chcieliśmy przejść przez Commonwealth Avenue. Wokół nas śmigały auta, jakby potwierdzając ogólną opinię o ruchu samochodowym w Bostonie.

Po drugiej stronie ulicy szła wolno starsza kobieta w towarzystwie dwóch sześcio- lub siedmioletnich dziewczynek, pewnie wnuczek lub ciotecznych wnuczek. Była niewidoma. W jednej ręce trzymała biało-czerwoną laskę, a w drugiej – smycz psa-przewodnika, owczarka niemieckiego. Jedna z dziewczynek głaskała go po grzbiecie.

Wtem – rwetes! Z drugiego końca ulicy przyleciał spory, warczący, wyraźnie agresywny kundel. Rzucił się znienacka na owczarka, który w furii skoczył na niego. Psy skakały wokół siebie, kłapiąc na siebie zębami, wyjąc i szczekając zajadle. W tej chwili zaczęły już walczyć. Hałas był ogłuszający.

To, co stało się później, było jeszcze gorsze. Niewidoma kobieta machała laską, usiłując odstraszyć napastnika, a dziewczynki wrzeszczały histerycznie, znieruchomiałe ze strachu, płacząc i piszcząc na przemian. Ulica niosła echo przerażonych krzyków dzieci zmieszanych z dzikim, agresywnym szczekaniem i wyciem.

W tym nagłym, przerażającym dźwięku – krzyczących dzieci i szczekających psów – było coś, co poraziło wszystkich dookoła. Razem z przyjacielem przebiegliśmy przez ulicę, żeby pomóc kobiecie i dziewczynkom. Zmierzając ku nim, widzieliśmy innych mężczyzn, również zbiegających się ze wszystkich stron.

Nagle zatrzymała się taksówka. Wyskoczył z niej kierowca razem z pasażerem. Po chwili zaczęły zatrzymywać się następne auta; zaczęli wysiadać z nich inni mężczyźni, zostawiając je pootwierane i biegnąc na pomoc. W okolicznych budynkach otwierały się drzwi, z których w pośpiechu wybiegali kolejni mężczyźni. Jeden z nich, ubrany w garnitur, musiał czytać: w jednej ręce miał okulary, a w drugiej – gazetę. W biegu starał się pośpiesznie schować je do kieszeni.

W ciągu kilku sekund zebrała się grupa kilkunastu mężczyzn, w tym kilku studentów. Część zabrała kobietę i dziewczynki w bezpieczne miejsce, podczas gdy inni poskromili psy tym, co mieli przy sobie: marynarkami, gazetami, czymkolwiek – oddzielając je od siebie i odganiając napastnika. (Postąpili odważnie: niebezpiecznie jest wcinać się w walkę psów). Kundel szybko się ulotnił. Wtedy mężczyźni zaczęli uspokajać dzieci, zapewniając je, że wszystko jest już w porządku. Jakaś kobieta wyszła z pobliskiego domu i zaprosiła do środka niewidomą kobietę z dziewczynkami, żeby mogły ochłonąć. Kierowcy wrócili do samochodów i odjechali, a przechodnie odeszli.

To, co zaszło, to coś prymitywnego, ale potężnego. Widać było działanie przemożnej, atawistycznej siły. Do każdego dorosłego mężczyzny w zasięgu słuchu dotarł ten dźwięk, który dotknął jego najgłębszych, męskich instynktów, uruchomił pokłady wściekłości i popchnął go do działania w obronie: „Dzieci atakowane przez zwierzęta! Uratować dzieci! Odgonić zwierzęta!” Każdy z nich rzucił to, co robił i nie zważając na własne bezpieczeństwo, rzucił się, by chronić dzieci.

I o to mi chodzi: mężczyzna jest stworzony, by chronić kobiety i dzieci od złego. To siła działająca w jego umyśle, w jego muskułach i w jego twardej agresji. Ten incydent, choć dramatyczny i gwałtowny, bardzo dobrze pokazuje to, jak działa mężczyzna w życiu rodzinnym. Jego zadaniem jest odganiać niebezpieczeństwo.  

Tekst jest fragmentem książki Jamesa Stensona "Ojciec – strażnik rodziny" dostępnej w TatoSklepie.

Przeczytałeś? Działaj:

Czy jako ojciec czujesz się odpowiedzialny za bezpieczeństwo swojej rodziny? Jak o nie dbasz na co dzień?  

Czy nauczyłeś swoje dzieci, jak radzić sobie w sytuacji zagrożenia (np. podczas pożaru, gdy się zgubią, gdy ktoś obcy zaczepi je na ulicy lub w internecie, gdy ktoś będzie potrzebował udzielenia pierwszej pomocy)?

Komentarze

Wesprzyj Tato.Net
Przekaż 1% podatku