Nieść na barkach brak taty

brak ocen dla tego artykułu
średnia ocena: 5.0- liczba głosów: 3

Cześć! Chcę Wam przedstawić moją rodzinę. Jestem Maks, mam siedem lat, jest też Weronika, ona ma pięć i Benek, który ma cztery. Jest też mama Magda i tata Piotrek. 

Problem polega na tym, że taty częściej nie ma niż jest. Jeśli coś jest, to z pewnością jest brak taty. Może ktoś z Was myślał, że jeśli nie ma taty, to po prostu go nie ma i wtedy nie ma nic. To wielki błąd tak myśleć. Jeśli taty nie ma, to znaczy, że jest coś innego, co nazywa się „brak” taty. Kiedyś słyszałem, jak jedna pani mówiła do mojej mamy, że lepszy brak niż wrak. Ale każde dziecko wie, że lepszy wrak statku od braku statku. Wystarczy wyobrazić sobie plażę, na której jest tylko piasek i plażę, na której jest piasek i wrak statku. Nie trzeba tłumaczyć, że plaża z wrakiem jest niezmiernie więcej interesująca. Można ten wrak oglądać, można zastanawiać się, jak wcześniej wyglądał i jakich szlachetnych dzieł dokonał, można bawić się, że w ogóle żadnym wrakiem nie jest, tylko sprawnym statkiem i na niby przemierzać w nim oceany, albo nawet można poprosić kogoś o pomoc, żeby ten wrak naprawić. Każde dziecko wie, że wrak to wrak, a brak to brak i nie ma czego porównywać. 

Zatem u mnie w rodzinie jest brak taty. Chyba że opowiadałaby to moja mama, to ona powiedziałaby jeszcze, że jest też brak męża, ale na tym się nie znam. Znam się na tacie. Właściwie bardzo chciałbym lepiej znać się na tacie. Na razie znam się na braku. A wiecie co to jest bark? Tak, bark, nie pomyliłem się. B-a-r-k. Czasami przestawiają mi się literki, ale teraz naprawdę chodzi mi o „bark”.  Tata czasami nosił mnie „na barana”, wtedy właśnie siedziałem u niego na barkach. Chciałem, żeby mama mnie tak nosiła, ale ona mówi, że nie ma tyle siły. Sam kiedyś próbowałem wziąć na barana Benka, ale był taaaki ciężki, że prawie się przewróciliśmy. Teraz ja noszę na swoich barkach brak. Nie byle jaki brak. Myślę, że jakbym nosił na swoich barkach wrak, to mogłoby być mi lżej. Ja nie mam żadnego wraku, mam tylko brak. Oczywiście brak taty. Brak taty towarzyszy mi stale. Jest ze mną zawsze i wszędzie. 

No prawie zawsze. Na szczęście jeszcze jest taki czas, kiedy tata przychodzi do mnie i wtedy na moich barkach nie ma nic. Jestem wtedy taki lekki i radosny. Za to ja mogę wskoczyć na barki tacie. Bardzo to lubię. Stamtąd jest najlepszy widok, tam zawsze lepiej wszystko rozumiem. 

Niestety, dosyć trudne jest późniejsze doświadczenie, kiedy tata wychodzi, a ja nie wiem, kiedy znowu wróci. Może jutro, a może dopiero latem. Wraz z wyjściem taty na barkach z powrotem kładzie mi się jego brak. 

Nie wiem, czy nosiliście kiedyś coś ciężkiego. Ja jeden raz pomagałem mamie nieść zakupy do domu. To znaczy, częściej jej pomagałem nieść zakupy, ale jeden raz uparłem się, że chcę nieść taki wielki karton wyciskanego soku. Był strasznie ciężki i nieporęczny. Niosłem go dzielnie. Kiedy doszliśmy do windy i okazało się, że trzeba na nią poczekać, odłożyłem ten sok na podłogę – po co się bez sensu męczyć – jaka to była ulga! Kiedy winda nadjechała, musiałem znowu go podnieść i wtedy wydał mi się jeszcze cięższy niż wcześniej. Z brakiem taty jest dokładnie tak samo. Kiedy tata przychodzi, czuję się cudownie, jest mi tak lekko, jakbym był niesiony, ale kiedy tata wychodzi, a ja nie wiem, kiedy wróci, ten ciężar spada na mnie z powrotem. Przy tym boli, jakby spadł niespodziewanie. Przecież już powinienem przyzwyczaić się, że tata tylko bywa. A jednak się nie przyzwyczajam. Za każdym razem ten ciężar spada na mnie znowu niespodziewanie. To ciężkie. 

Niektórzy dorośli są bardzo niemądrzy, nie wiedzą, że nic jest czymś innym niż brak. Myślą sobie, że brak taty nic nie waży, bo – jak wszyscy wiemy – „nic” nie ma swojej wagi. Jest po prostu niczym. O „niczym” można zapomnieć. Z brakiem jest całkiem inna historia. A co dopiero z brakiem taty! Brak taty jest bardzo ciężki. Jest czymś bardzo konkretnym. Nigdy nie zapomina się o tacie, tak samo brak taty nie daje o sobie zapomnieć. Nie ma nic innego na świecie, co byłoby wymienne z tatą, tak samo nie ma nic innego na świecie, co mogłoby wypełnić brak taty, poza tatą. 

Dorośli czasami mają niemądre pomysły, żeby ten brak czymś wypełnić. Wiecie, że dziurę w zębie wypełnia się plombą? Plomba to nie jest ząb, ale z plombą nie boli i można gryźć. Oczywiście tata a zęby to znowu dwie całkowicie nieprzystające do siebie historie. Chyba że chodzi o uśmiech, to tak, tata kojarzy mi się z uśmiechem. Wracając do tych braków… Jak można być tak niemądrym, żeby brak taty próbować zaplombować czymś innym? Przecież to niemożliwe. Brak taty daje się wypełnić tylko tatą. Tylko! Aż boli mnie na samą myśl, ale niektóre mamy, zaczynają spotykać się z innymi panami i myślą, że ten pan wypełni brak taty. To naprawdę głupie. To chyba oczywiste, że jeśli brakuje puzzla „tata”, to żaden inny puzzel nie będzie tam pasował. To jest miejsce tylko dla taty. 

Wiecie, że kiedy nosi się na barkach coś, co jest zbyt ciężkie, mogą zacząć boleć plecy. Na przykład kiedyś, kiedy jechaliśmy na wakacje, mama miała wielki plecak. Ale naprawdę wielki. Żeby go włożyć na plecy, musiała usiąść a później ostrożnie wstać. Radziła sobie całkiem dobrze. Szła wszędzie z tym wielkim plecakiem, a na dodatek z nami, tzn. ze mną, z Werką i z Benkiem. A jeszcze peron znaleźć, do pociągu nas zaprowadzić, na swoje miejsca i upilnować. Kiedy tylko mogła, to go zdjęła. Zdjęła i powiedziała, że już ją strasznie plecy bolały, a teraz, podczas podróży pociągiem, sobie odpocznie. Braku taty albo tego braku męża, jak w przypadku mojej mamy, nie da się ściągnąć podczas podróży pociągiem. W ogóle podczas niczego. Czasami wydaje się, że na przykład podczas dobrej zabawy ten brak sam spada z barków. Ale to tylko złudzenie. Kiedy już jest bardzo, bardzo ciężko, chciałbym ten brak taty zdjąć. Są chwile, kiedy już nie daję rady. Czasami już nie daję rady z tym wielkim niewidzialnym plecakiem. Nie mogę go zdjąć. To naprawdę straszne. Jest tylko jedna osoba w całym wszechświecie, która może ten ciężki plecak z moich barków zdjąć. Jakie to niesamowite! Wyobraźcie to sobie – jest tylu ludzi… Niektórzy mają tak czyste kochające serduszka, inni są silni tak, że podnoszą ciężarówki, ale nikt z nich nie jest w stanie zdjąć tego plecaka, tylko… mój tata. 

Mama powiedziała, że kiedy będziemy chcieli, żeby tata przyszedł, to możemy sami do taty zadzwonić i go o to poprosić. Póki co, to okazało się najlepszym wyjściem. Tak, poproszenie o coś wprost jest bardzo mądrym rozwiązaniem. Kilka razy tata po prostu przyjechał. To naprawdę okazało się takie proste! Są też takie telefony, kiedy tata mówi, że „nie wie” albo „zobaczy”. Na początku czekałem, bo może tata już się dowiedział, albo już zobaczył, jednak szybko nauczyłem się, że wtedy tata nie przychodzi. Wolę, kiedy mówi „tak” lub „nie”. Muszę mu o tym powiedzieć. 

Cieszę się, że mama pozwala nam tatę prosić i na tatę czekać. Zresztą, ona też prosi i czeka razem z nami. Nie wiem, jak to jest z dorosłymi, bo tata Jarka znalazł sobie inną panią, która z nimi mieszka, a mama Kamili wszędzie chodzi z jakimś innym panem. Tak to wygląda, jakby dorośli umieli sobie zaplombować czyjś brak kimś innym. Nie rozumiem tego. Na szczęście moja mama taka nie jest, ona jest jak ja. Też nosi brak taty, tzn. męża, na swoich barkach. W jej układance tata też ma bardzo ważne miejsce. Jakby mama mogła, to chyba to miejsce puzzla „mąż” przyozdobiłaby wszystkimi kwiatami świata albo takim ciepłym uśmiechem – tylko do taty mama tak się uśmiecha. Mama nie daje po sobie poznać, ale jej też chyba nie jest lekko. 

Mamy taką rodzinę, rodzinę z brakiem. Chciałbym, żeby tata wrócił do nas, żebyśmy byli wszyscy razem i już nie było braku. 

Ja trochę boję się, że przez ten brak na barkach jestem coraz bardziej wybrakowany. Boję się być wybrakowany. Nie chcę być wybrakowany, bo chcę się spodobać tacie, kiedy przyjdzie. A jeśli nie przyjdzie? Nie wiem. 

Nie wiem, czy długo jeszcze będę musiał nieść na barkach brak taty. Chciałbym, żeby tata już przyszedł, został i poniósł mnie na swoich barkach.

 

Fot. txus71 z Pixabay 

Oceń ten artykuł:
brak ocen dla tego artykułu
średnia ocena: 5.0- liczba głosów: 3
Wesprzyj Tato.Net
Przekaż 1,5% podatku