Po cichu dodawaj mu odwagi
Chcesz, żeby Twój syn był odważny, samodzielny i nie poddawał się po pierwszej porażce?
Większość ojców odpowie: oczywiście.
A jednak czasem właśnie my - często w dobrej wierze - potrafimy podciąć synowi skrzydła. I nie potrzeba do tego wielkiej awantury.
Wystarczy ironiczna uwaga przy stole, porównanie z kimś lepszym albo reakcja na sukces:
„No, nareszcie”.
„Wiedziałem, że stać cię na więcej”.
„A dlaczego nie zrobiłeś tego wcześniej?”
Jay Payleitner, autor książki „52 rzeczy, których syn potrzebuje od taty”, zwraca uwagę na prosty paradoks: przeciwieństwem odwagi nie musi być tylko strach. Może nim być również zniechęcenie.
Człowiek odważny podejmuje wyzwania, próbuje, przegrywa i próbuje ponownie. Zniechęcony - może przegrać jeszcze przed rozpoczęciem walki.
Tata może dodawać odwagi albo odbierać ducha
Ojcowie często wymagają wiele właśnie dlatego, że widzą możliwości swoich synów.
Chcemy, żeby dobrze wykorzystali talenty. Żeby nie odpuszczali. Żeby pracowali ciężej, byli wytrwali i osiągnęli więcej, niż nam samym się udało.
Problem zaczyna się wtedy, gdy motywowanie zamienia się w ciągłe poprawianie.
Syn przynosi lepszą ocenę - pytamy, dlaczego nie piątkę.
Strzela bramkę - przypominamy mu o dwóch niewykorzystanych sytuacjach.
Kończy trudny projekt - zamiast zauważyć wysiłek, wskazujemy niedociągnięcia.
Oczywiście ojciec nie powinien udawać, że wszystko, co robi dziecko, jest doskonałe. Syn potrzebuje prawdy, granic i wymagań.
Potrzebuje jednak również wiedzieć:
„Mój tata widzi mój wysiłek. Jest po mojej stronie. Nawet kiedy przegram, nie tracę jego szacunku i obecności.”
Bądź przy nim w trzech momentach
Jay proponuje bardzo prostą zasadę.
Bądź z synem, kiedy zwycięża.
Bądź z nim, kiedy prawie mu się udało.
Bądź z nim, kiedy poniósł porażkę.
Każda z tych sytuacji wymaga trochę innej rozmowy, ale wszystkie mogą mieć wspólny mianownik: ojcowską obecność, która dodaje odwagi.
Czasami wystarczy:
„Jestem z ciebie dumny”.
Innym razem:
„Wiem, że liczyłeś na inny wynik. Widziałem jednak, ile pracy w to włożyłeś”.
A czasem najlepiej nie wygłaszać żadnej mowy.
Usiąść obok.
Przytulić.
Położyć rękę na ramieniu.
Być.
Dziecko nie zawsze potrzebuje analizy tego, co powinno zrobić następnym razem. Czasem najpierw musi się upewnić, że porażka nie zmieniła jego miejsca w sercu ojca.
Odwaga rośnie po cichu
Nie każdy syn stanie na podium. Nie każdy będzie najlepszym uczniem, sportowcem czy przedsiębiorcą.
Ale każdy będzie potrzebował odwagi, żeby któregoś dnia samodzielnie wejść w dorosłe życie.
Podejmować decyzje.
Brać odpowiedzialność.
Próbować jeszcze raz.
Bronić tego, co uważa za dobre.
Budować własną rodzinę.
Ojciec nie może przeżyć tego życia za niego. Może jednak przez lata budować w nim przekonanie:
„Dasz radę zrobić następny krok. A nawet jeśli upadniesz - nie jesteś sam.”
Takiej odwagi często nie budują wielkie przemowy.
Budują ją setki małych reakcji ojca.
TatoPlan
W tym tygodniu zwróć uwagę na jedną sytuację, w której zwykle poprawiłbyś albo skrytykował syna.
Zanim coś powiesz, zatrzymaj się.
Najpierw nazwij jedną rzecz, którą zrobił dobrze albo w którą włożył wysiłek.
A przynajmniej raz powiedz mu wprost:
„Widzę, jak się starasz. Jestem z tobą.”
Być może właśnie takie zdanie będzie pamiętał dużo dłużej niż wszystkie Twoje dobre rady.
Tekst na podstawie rozdziału „Po cichu dodawał mu odwagi” z książki Jaya Payleitnera „52 rzeczy, których syn potrzebuje od taty”, wydanej przez Tato.Net.
Chcesz więcej takich konkretnych inspiracji?
Książka zawiera 52 krótkie podpowiedzi - od bycia bohaterem i trenerem, przez partnera sparingowego, aż po rolę zaufanego doradcy dorosłego syna.
Zobacz książkę „52 rzeczy, których syn potrzebuje od taty” w sklepie Tato.Net