Nowa normalność – rodzinne posiłki

Spotkanie z niezwykłym człowiekiem, wybitnym uczonym, genialnym odkrywcą, kompetentnym pracownikiem nieraz rodzi w nas pytanie: "Skąd się biorą tacy ludzie? Co ich ukształtowało?". Jeden z największych uczonych XVIII w., wynalazca, współautor Deklaracji niepodległości i Konstytucji Stanów Zjednoczonych, widniejący na 100-dolarowym banknocie, czyli Benjamin Franklin, przyznaje, że sięgał gwiazd dzięki życiowym lekcjom i zwyczajom rodzinnym pielęgnowanym przez jego ojca.

Spośród wielu wynalazków Benjamina na uwagę zasługuje zwłaszcza piorunochron. Nie trzeba chyba przekonywać nikogo, jak pożyteczny to był wynalazek w czasach, gdy dominująca zabudowa składała się z drewna. Ponieważ lubił muzykę i wspólne muzykowanie, skonstruował szklane organy. Ponadto okulary do patrzenia i czytania jednocześnie, no i fotel bujany, na którym człowiek zmęczony może wypocząć i – pykając fajeczkę – myśleć o wielkich sprawach współczesnego mu świata.

Franklin był też wybornym politykiem i dyplomatą. Pod koniec XVIII wieku powstaje Ameryka jako państwo niezależne od Brytanii (1776), potem tworzy swoją konstytucję, no i zmaga się z rywalami, przede wszystkim z Wielką Brytanią, której nie w smak było pożegnanie się ze swoimi koloniami. W tych wszystkich wydarzeniach Franklin uczestniczył jako aktywny inspirator i organizator. Kiedy przybywał na rozmowy do Anglii, nawet wyglądem przypominał brytyjskiego arystokratę; gdy zaś zmierzał do Francji, jako żywo przypominał przyjaciela ludu i demokratę. Tym sposobem udało mu się wszystkich zjednać.

Skąd o tym wiemy? Ze źródeł historycznych, wśród których podstawowym jest Autobiografia. Franklin napisał ją dla swojego syna Williama. I to z tej pracy dowiadujemy się, jak ogromne znaczenie miała dla młodego Benjamina rodzina, a zwłaszcza ojciec. A była to rodzina naprawdę wielka – 17 dzieci. Dzisiaj prawie nie do wyobrażenia, gdy dzietność w Europie spada, a na rodziny wielodzietne niejednokrotnie patrzy się podejrzliwie. Można sobie wyobrazić gwar przy stole państwa Franklinów, gdy dzieci zasiadały do stołu. A jeszcze chętnie zapraszali na wspólne posiłki krewnych i znajomych. Na takie okazje ojciec Benjamina zawsze wymyślał temat do rozmowy. Pilnie przestrzegał, by podczas posiłków nie pleść bzdur, nie obgadywać i nie plotkować, ale mówić o rzeczach służących budowaniu młodych osobowości. Miał świadomość, że rozmowie dorosłych przysłuchują się dzieci i nie jest to obojętne, o czym rozmawiają dorośli. Potem, po latach – wspomina Franklin – przy okazji innych posiłków, już nie w gronie rodzinnym, nigdy nie pamiętał, co leżało na stole i co się jadło, ale o czym rozprawiano. Gwar przy stole Franklinów był gwarem uporządkowanym, nad którym czuwał ojciec rodziny.

Benjamin był żywym chłopcem, inicjatorem zabaw i wspólnych przedsięwzięć w gronie rówieśników. Kiedyś postanowił, razem z kolegami, umocnić nabrzeże dla łodzi. Tak się złożyło, że zauważył u sąsiada gruzowisko kamieni, które ten przygotował pod budowę domu. Zakradli się więc nocą i te kamienie zabrali, by zrealizować własny cel. Sprawa szybko się wydała i Benjamin przyznał się do kradzieży. Gdy stanął przed ojcem, tłumaczył, że zabrał kamienie, bo chciał zrobić coś pożytecznego dla mieszkańców miasteczka. Ojciec spojrzał na syna ze zrozumieniem, ale i surowo. „Benjaminie – powiedział – co nie jest uczciwe, nie jest też użyteczne”.

Lekcja tego szlachetnego i prawego człowieka pozostała w pamięci syna do końca życia. Tak też potem starał się swoje życie kształtować: i pożytecznie, i uczciwie. Dzień planował wcześnie rano, a wieczorem sam przed sobą rozliczał się z jego realizacji. A oto kilka rad Benjamina: nie trać czasu na kłótnie – jeśli masz rację, to i tak twoja sprawa będzie górą; unikaj banalnych rozmów, mów tylko to, na czym ty i inni mogą skorzystać; postanów wykonywać to, co powinieneś, wykonaj to, co postanowiłeś; wydawaj tylko po to, by czynić dobro dla innych lub dla siebie, tj. niczego nie marnuj; rezygnuj z wszelkich niekoniecznych zajęć; nie oszukuj, myśl i działaj sprawiedliwie; nikogo nie krzywdź, nie zaniedbuj korzyści, które należą do twojego obowiązku.

 

Artykuł jest fragmentem opracowania autora w publikacji z serii ABC Tato.Net   Ojcostwo Dzisiaj  

Przeczytałeś? Działaj:

  1. Podczas posiłku inspiruj rozmowę i czuwaj nad jej przebiegiem. Uważaj jednak, by nie robić dzieciom przesłuchania i nie zaczynać drażliwych tematów. To ma być czas Waszego relaksu i budowania więzi.
  2. Nie zmuszaj dzieci do zjedzenia niechcianego dania i nie porównuj do innych, np. "Twój brat ładnie zjadł, a ty…". Taka presja przynosi skutek przeciwny do oczekiwanego.
  3. Posiłek to moment celebrowania. Jedzcie spokojnie, swobodnie, nie na akord. Daj dziecku czas na podziwianie wyglądu, zapachu i smaku potrawy.

Wesprzyj Inicjatywę Tato.Net

by każda rodzina była silna obecnością ojca Tak, składam darowiznę na Tato.Net
Jan Kłos

Autor

Jan Kłos

Profesor, filozof, etyk, nauczyciel akademicki. Tato trójki dorosłych dzieci. Zainteresowania: John Henry Newman i filozofia.