10 decyzji, które uczynią Cię lepszym ojcem – wersja SOFT

Każda decyzja, którą podejmuję, wpływa na moje ojcostwo. Czasem jedno drobne działanie sprawia, że w relacji między mną i dziećmi następuje jakaś zmiana, pojawia się nowa jakość. Jakich wyborów dokonywać, jakie zmiany wprowadzać, aby owa jakość była dobra i rozwijała się ku jeszcze lepszej?

 

Wierzę, że każda decyzja, którą podejmuję, wpływa na moje ojcostwo. Widzę, że czasem jedno drobne działanie sprawia, że w relacji między mną i dziećmi pojawia się nowa jakość. W pewnym sensie decyzje są wszystkim. Od decyzji (np. o współżyciu) zaczyna się ojcostwo, jedna decyzja (np. o aborcji) może je też zakończyć. Od tysiąca codziennych wyborów zależy, czy ojcostwo będzie przynosiło szczęście, czy sprawiało ból, czy dzieci będą rosły ku wolności, mądrości i szczęściu, czy ku zagubieniu i depresji.

Mam poczucie, że w ojcostwie najważniejsze są postanowienia, które podejmuję dziś i w których wytrwam przez całe życie. Czasem będą to tysiące małych decyzji i kropla wydrąży skałę. Czasem to będą rewolucje z piorunami i bólem, które brutalnie zmienią coś, co po prostu nie działa.

Poniżej przedstawiam subiektywną listę 10 decyzji, które mogą sprawić, że będę lepszym ojcem. To decyzje „soft” – często małe, proste działania, które można wprowadzić od zaraz i szybko spodziewać się efektów. Druga część to decyzje „hard” – rewolucje, które jak potężny wybuch mogą zmienić całą rzeczywistość wokół Ciebie. Powodzenia, Tato!

1. Nie bierz ze sobą telefonu do toalety.

Wchodzisz do toalety, siadasz i odpalasz Facebooka na telefonie. Znasz to? Wyobraź sobie, że po prostu siadasz i robisz… to, po co przyszedłeś. Oszczędzasz czas, którego dla dzieci nigdy nie jest zbyt dużo, a Twój umysł pozostaje skupiony na tym życiu, które realnie prowadzisz.

2. Nie włączaj telewizora po przebudzeniu się.

Lub w ogóle go wyłącz. Telewizor, choćbyś nie chciał, odciąga uwagę. Włączony przy posiłku ucisza rozmowy, włączony w życiu rodzinnym pozbawia obecności „tu i teraz”, tak potrzebnej dzieciom do kontaktu z Tobą.

3. Zostań absolutnie sam z dziećmi na cały dzień.

Tak łatwo jest dzielić się odpowiedzialnością za dzieci z żoną (bądź zrzucać tylko na nią!). Tu pomóc, tam posprzątać, tu się przydać… Niby jesteś, ale jakby Cię nie było. Kiedy zostajesz z dziećmi zupełnie sam na cały dzień, w głowie włącza się tryb odpowiedzialności – planujesz, przewidujesz i decydujesz. Efektów jest kilka: pierwszy to taki, że zrozumiesz, z czym mierzy się Twoja żona, prowadząc dom. Drugi – choćbyś cały dzień tylko sprzątał, na koniec dnia będziesz bliżej swoich dzieci niż na jego początku.

4. Wytrwaj w zabawie 30 minut.

Siadasz do zabawy klockami z dziećmi i myślisz o wszystkim, tylko nie o zabawie? Spływa na Ciebie takie zmęczenie, że trudno wysiedzieć? Nagle przypominają się obowiązki, które najlepiej byłoby wykonać właśnie TERAZ? Wytrwaj 30 minut w tym bólu i trudzie. I zobacz, co się stanie.

5. Idź pobiegać, zanim krzykniesz.

Albo policz do dziesięciu. Albo zrób dziesięć pompek. Zanurkuj w wannie i krzycz pod wodą. Cokolwiek. Kiedy krzyczysz, jedynym, co słyszy dziecko, jest krzyk. Przypomnij sobie, jak czułeś się, kiedy krzyczeli na Ciebie Twoi rodzice. Możesz zrobić sobie test – przypomnij sobie ostatnią sytuację, kiedy krzyczałeś na dzieci. Warto było? Cieszysz się, że krzyczałeś?

 

6. Zostań strażnikiem domowych rytuałów.

Jakoś tak się dzieje, że dzieci rozstrajają się, kiedy zmieniamy ich codzienne rytuały. Bajka przed kolacją, zamiast, jak zwykle, po? Inne miejsce przy stole? Sztućce, którymi zwykle je siostra? Dzisiaj bez modlitwy, bo jesteś już taki zmęczony? Daj sobie 7 dni, w czasie których staniesz na straży rodzinnych rytuałów. I poczekaj na efekty.

 

7. Przydziel sobie zadania pielęgnacyjne, które będą Twoje.

Kąpiel, wieczorne czytanie, serwowanie śniadania – to może być cokolwiek, co stanie się tylko Twoje. Kiedy takie się stanie, w głowie pojawią się pomysły, co zrobić, by zwykłe śniadanie było ucztą na podłodze, zwykła kąpiel – przygodą w pianie, a zwykłe czytanie – zapierającym dech w piersiach przedstawieniem.

 

8. Nie wyrzucaj zabawek dzieci bez pytania ich o zdanie.

Tu za cały opis mogłaby służyć odpowiedź na pytanie: jak byś się czuł, gdyby żona wyrzuciła Twoją rzecz bez pytania Cię o zdanie, bo pomyślała, że „to się już nie przyda”. Z dziećmi można negocjować. My oddajemy swoje zbędne rzeczy potrzebującym i naszym dzieciom w sposób naturalny przychodzi do głowy takie działanie. I one zawsze w to wchodzą, jeśli szanujemy ich wybory.

9. Weź dzieci ze sobą do pracy.

Myślę, że one nie rozumieją, gdzie znikasz na tak długo. „Dlaczego po prostu nie zostaniesz, Tato?” Pokaż im, jak pracujesz, z czym się mierzysz, czemu to służy. Opowiedz o tym. Efekt minimum jest taki, że dziecko będzie potrafiło sobie wyobrazić, co to jest ta „praca”, która zabiera mu tatę na większość dnia. To o krok bliżej do zrozumienia.

 

10. Daj każdemu dziecku 30 minut sam na sam z Tobą choć raz w tygodniu.

Nie chcę być tylko częścią grupy, ale jedną z wielu najważniejszych jednostek, które tę grupę tworzą. Relacja tata–wszystkie dzieci często jest najbardziej naturalna. Mam jednak poczucie, że dla dzieci niewystarczająca. Każde dziecko chce pójść samo z ojcem do restauracji czy do kina, na spacer lub mecz, i bez oglądania się na rodzeństwo opowiadać tacie o swoich ważnych sprawach.

 

BONUS:

Zapytaj swoje dzieci, co jako ojciec mógłbyś robić lepiej. Nawet dwulatek potrafi odpowiedzieć na to pytanie, choć może zadane w inny sposób: „Co lubisz, jak robię?”, „Czego nie lubisz, jak robię?”, „Co najbardziej lubisz robić ze mną”? – to pytania, na które dziecko zna odpowiedzi. Ciekawe, czy Ciebie też zaskoczą tak, jak zaskoczyły mnie.

Autor

Maciej Kucharek

Szczęśliwy mąż Ani i tata Marysi, Kasi i Janka. Wieloletni dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. Licencjonowany spiker sportowy. Mówca, przedsiębiorca, współwłaściciel agencji Creality.