Wyjść z domu ojca

Powołanie do bycia ojcem to powołanie do wspaniałej przygody – mówi o. Vasile Mihoc, ojciec 13 dzieci, prelegent V Forum Tato.Net „Miłość i odpowiedzialność”

Przygody Abrahama

Kiedy byliśmy dziećmi, rozglądaliśmy się za przygodami. Czytaliśmy na pewno wiele książek przygodowych o ludziach, którzy dokonali wielkich rzeczy. Wszyscy jesteśmy wezwani do tego, by przeżyć wielką przygodę bycia ojcem. Fragment dwunastego rozdziału księgi rodzaju mówi o Abrahamie, który akceptując Boski plan dla jego życia, został powołany do wielkiej przygody. Najpierw do bycia ojcem jednego syna, a potem bycia ojcem całego narodu. Pan powiedział mu: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród” (Rdz 12,1-2). Jak widać, to Boskie wezwanie jest ściśle powiązane z obietnicą, obietnicą ojcostwa. Bóg rozmawiał z Abrahamem poprzez wizję, podczas której obiecał nad nim czuwać i dać mu pewną nagrodę, ponieważ Abraham jeszcze nie był ojcem. Było to powodem jego wielu strapień. Wołał zatem do Pana, że nie ma jeszcze potomka (por. Rdz 15,2-3). Wtedy odzywa się głos Pana i udziela obietnicy zostania ojcem. To był początek wielkiej przygody, która stała się udziałem Abrahama.

Jak komentuje tę przygodę św. Paweł apostoł w liście do Hebrajczyków: „przez wiarę ten, którego nazywamy Abrahamem usłuchał wezwania Bożego i wyruszył do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do ziemi obiecanej, jako ziemi obcej. Pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg. Przez wiarę także i sama Sara mimo podeszłego wieku otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo liczne, jak gwiazdy niebieskie. Jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morza” (Hbr 11,8-12). Zauważmy, jak często w tych wersach pojawia się zwrot „dzięki wierze”. Skupmy się na tym wymiarze życia, wymiarze wiary. Ten wymiar oznacza przede wszystkim posłuszeństwo wobec Boga.

Bóg wzywa ojców

Bóg jest Ojcem. Ma dla naszego życia wielki plan i wzywa nas do wzięcia udziału w tej przygodzie, tak samo jak wezwał Abrahama. Abraham zaufał Mu w pełni mimo tego, że wychodząc ze swej rodzinnej ziemi, nie wiedział, dokąd Pan go prowadzi. Jeśli prześledzimy jego pielgrzymkę, wyruszył na północ, potem na zachód do ziemi Haran (dzisiejsza Turcja). Następnie poszedł na południe i trafił do ziemi Kanaan, a stamtąd do Egiptu. Przebył tak długą drogę, choć nie wiedział dokąd idzie. Podobnie dzieje się z nami, kiedy wchodzimy w obietnicę małżeństwa i ojcostwa. Otrzymujemy wtedy poniekąd ziemię obiecaną, której jeszcze nie znamy.

Kiedy młody człowiek się żeni, nie wie jeszcze, czy zostanie ojcem. Wszystko jest obietnicą, ale ciągle jeszcze nie wie, jak wielkie rzeczy czekają go w życiu. Plan dla każdego z nas jest naprawdę wspaniały. Bóg chce, żebyśmy byli ojcami naszych dzieci, ale kto wie, czy nie i ojcami całych narodów?

Niestety, żyjemy w czasach, gdzie miliony dzieci jest zabijanych w łonach swoich matek. Szacuje się, że w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat w Rumunii zabito ponad 20 milionów dzieci. To tyle, ile stanowiła populacja całego kraju w 1995 roku. To dzieje się każdego dnia! Ludzie rezygnują z przystąpienia do Boskiego planu na życie. Nie chcą rozpocząć przygody, do której wzywa Bóg. Świat dziś chce pewności, musi dokładnie wiedzieć, jak będzie wyglądać przyszłość. Młodzi ludzie często mówią: „nie chcę się jeszcze żenić, muszę ułożyć sobie życie, zapewnić sobie środki materialne”. Podchodzą do tego w sposób materialistyczny. Młode małżeństwa też na początku niechętnie decydują się na dzieci. Mówią: „dopiero za jakiś czas, kiedy się ustabilizujemy, wtedy o tym pomyślimy”. Często też zdarza się, że przy pierwszym dziecku mówią: „nam już wystarczy, nie potrzebujemy więcej dzieci”. To podejmowanie decyzji za Boga, projektowanie swojego życia sprawia, że przestaje ono być przygodą.

Bycie ojcem, to uczenie się od Ojca będącego w niebie

Zgoda na plan „B”

Ludzie chcieliby mieć wszystko zaplanowane od początku do końca. Abraham za to nie wiedział nic – jaki był tego efekt? Po kilku tysiącach lat nadal widzimy jego dzieci, jego naród.  Wszystko dlatego, że zgodził się wejść w Boży plan. Musimy być świadomi, że Bóg wzywa każdego z nas do bycia jego współpracownikiem. Nasze życie jest czymś tak wspaniałym, że nie może zostać zredukowane do wyłącznie naszej wizji. Jest czymś zbyt wielkim, by poprzestać na planowaniu jego przebiegu własnymi siłami. Mądrość życia polega na zrozumieniu i zaakceptowaniu tego, że Bóg ma plan dla naszego życia.

Biblia wciąż powtarza, że bojaźń Boża jest początkiem mądrości. Chodzi tu przede wszystkim o strach przed grzechem. Wchodząc w grzech, odrzucamy Boski projekt. Jak można łatwo zauważyć, dzisiejszy świat jest tym grzechem bardzo naznaczony. Co może być gorszego od obserwowania rodzin, które zabijają swoje dzieci? Niestety,  ma to miejsce codziennie, na całym świecie.  Ironią jest to, że ludzie ci często mówią, że kochają swoją rodzinę. Mówią, że najmocniej na świecie kochają swoje dziecko, ale zabijają jego braci i siostry. Jak takie dziecko może kochać swoich rodziców, kiedy dowie się i zrozumie, że rodzice zabili jego nienarodzone rodzeństwo? Niedawno w Rumunii popularna stała się anegdota: „Dlaczego ludzie w tym regionie mają tylko jedno dziecko? Bo nie mogą mieć połowy”. Dobitnie pokazuje ona mentalność panującą w miejscach, w których aborcja stała się czymś powszednim.

Uczyć się od Najlepszego

Bycie ojcem, to uczenie się od Ojca będącego w niebie. On jest stwórcą i wzorcem ojca. Jest dla nas Ojcem przez analogię, bo to On pierwszy nazwał nas swoimi synami. Nie możemy być ojcami bez brania wzoru z modelu, którym jest Bóg. Musimy wziąć sobie ten wzorzec ojca do serca, podejść poważnie do naszej odpowiedzialności  za nasze ojcostwo.

Ktoś kiedyś spytał mnie, dlaczego Jezus na prawosławnej ikonie jest taki poważny. Czy nie lepiej by było, gdyby był uśmiechnięty? Wielu ludzi myśli, że Jezus powinien być ukazywany jako radosny, akceptujący nas z naszymi grzechami. Ale On jest poważny , ponieważ widzi zagrożenia, jakie czyhają na nas na ziemi. Powinniśmy brać przykład z tej powagi, szczególnie odpowiadając na Boże wezwanie do przygody ojcostwa.

 

Wypowiedź o. Vasile Mihoca, profesora, biblisty, duchownego prawosławnego i ojca 13 dzieci, członka Rady Programowej Tato.Net, prelegenta V Forum Tato.Net „Miłość i odpowiedzialność”.
 
Forum Tato.Net to doroczny, międzynarodowy kongres ojcowski, dający uczestnikom inspirację, wiedzę i możliwość wymiany dobrych praktyk. Edycja V odbyła się w 2013 roku w Krakowie pod hasłem „Miłość i odpowiedzialność”. Ze wszystkimi konferencjami tego Forum można zapoznać się tutaj 
Vasile Mihoc

Autor

Vasile Mihoc

Prawosławny duchowny, biblista. Od 1974 r. wykłada Nowy Testament w Sibiu. Jest członkiem Towarzystwa Naukowego Biblistów Prawosławnych. Moderator „Lords Army” – ruchu odnowy wśród rumuńskich prawosławnych chrześcijan. Z żoną Octavią mają 13 dzieci i 24 wnuków.

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa

Sprawdź również:

Przygody Abrahama Kiedy byliśmy dziećmi, rozglądaliśmy się za przygodami. Czytaliśmy na pewno wiele książek przygodowych o ludziach, którzy dokonali wielkich rzeczy. Wszyscy jesteśmy wezwani do tego, by przeżyć wielką przygodę bycia ojcem. Fragment dwunastego rozdziału księgi rodzaju mówi o Abrahamie, który akceptując Boski plan dla jego życia, został powołany do wielkiej przygody. Najpierw do bycia ojcem jednego syna, a potem bycia ojcem całego narodu. Pan powiedział mu: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród” (Rdz 12,1-2). Jak widać, to Boskie wezwanie jest ściśle powiązane z obietnicą, obietnicą ojcostwa. Bóg rozmawiał z Abrahamem poprzez wizję, podczas której obiecał nad nim czuwać i dać mu pewną nagrodę, ponieważ Abraham jeszcze nie był ojcem. Było to powodem jego wielu strapień. Wołał zatem do Pana, że nie ma jeszcze potomka (por. Rdz 15,2-3). Wtedy odzywa się głos Pana i udziela obietnicy zostania ojcem. To był początek wielkiej przygody, która stała się udziałem Abrahama. Jak komentuje tę przygodę św. Paweł apostoł w liście do Hebrajczyków: „przez wiarę ten, którego nazywamy Abrahamem usłuchał wezwania Bożego i wyruszył do ziemi, którą miał objąć w posiadanie. Wyszedł nie wiedząc dokąd idzie. Przez wiarę przywędrował do ziemi obiecanej, jako ziemi obcej. Pod namiotami mieszkając z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy. Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego na silnych fundamentach, którego architektem i budowniczym jest sam Bóg. Przez wiarę także i sama Sara mimo podeszłego wieku otrzymała moc poczęcia. Uznała bowiem za godnego wiary tego, który udzielił obietnicy. Przeto z człowieka jednego i to już niemal obumarłego, powstało potomstwo liczne, jak gwiazdy niebieskie. Jak niezliczony piasek, który jest nad brzegiem morza” (Hbr 11,8-12). Zauważmy, jak często w tych wersach pojawia się zwrot „dzięki wierze”. Skupmy się na tym wymiarze życia, wymiarze wiary. Ten wymiar oznacza przede wszystkim posłuszeństwo wobec Boga. Bóg wzywa ojców Bóg jest Ojcem. Ma dla naszego życia wielki plan i wzywa nas do wzięcia udziału w tej przygodzie, tak samo jak wezwał Abrahama. Abraham zaufał Mu w pełni mimo tego, że wychodząc ze swej rodzinnej ziemi, nie wiedział, dokąd Pan go prowadzi. Jeśli prześledzimy jego pielgrzymkę, wyruszył na północ, potem na zachód do ziemi Haran (dzisiejsza Turcja). Następnie poszedł na południe i trafił do ziemi Kanaan, a stamtąd do Egiptu. Przebył tak długą drogę, choć nie wiedział dokąd idzie. Podobnie dzieje się z nami, kiedy wchodzimy w obietnicę małżeństwa i ojcostwa. Otrzymujemy wtedy poniekąd ziemię obiecaną, której jeszcze nie znamy. Kiedy młody człowiek się żeni, nie wie jeszcze, czy zostanie ojcem. Wszystko jest obietnicą, ale ciągle jeszcze nie wie, jak wielkie rzeczy czekają go w życiu. Plan dla każdego z nas jest naprawdę wspaniały. Bóg chce, żebyśmy byli ojcami naszych dzieci, ale kto wie, czy nie i ojcami całych narodów? Niestety, żyjemy w czasach, gdzie miliony dzieci jest zabijanych w łonach swoich matek. Szacuje się, że w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat w Rumunii zabito ponad 20 milionów dzieci. To tyle, ile stanowiła populacja całego kraju w 1995 roku. To dzieje się każdego dnia! Ludzie rezygnują z przystąpienia do Boskiego planu na życie. Nie chcą rozpocząć przygody, do której wzywa Bóg. Świat dziś chce pewności, musi dokładnie wiedzieć, jak będzie wyglądać przyszłość. Młodzi ludzie często mówią: „nie chcę się jeszcze żenić, muszę ułożyć sobie życie, zapewnić sobie środki materialne”. Podchodzą do tego w sposób materialistyczny. Młode małżeństwa też na początku niechętnie decydują się na dzieci. Mówią: „dopiero za jakiś czas, kiedy się ustabilizujemy, wtedy o tym pomyślimy”. Często też zdarza się, że przy pierwszym dziecku mówią: „nam już wystarczy, nie potrzebujemy... Czytaj więcej »

O. Vasile Mihoc – Ojciec: ten, który się troszczy (wideo)