Poncyliusz: Sukces polityka a sukces ojca

– Wysoko cenię sobie możliwość uczestnictwa w Forum Tato.Net – mówił poseł na Sejm RP, Paweł Poncyliusz. – Czerpię radość z tego, że jesteśmy w gronie ojców i wspieramy się nawzajem. Nikt z nas nie jest idealny. Ja na pewno nie jestem idealnym ojcem dla mojej czwórki dzieci. Jednak właśnie po to się spotykamy, by być lepszymi, niż byliśmy przed wejściem na to forum. Po to właśnie tu przyjeżdżam.

XXI wiek wymaga świadomego ojcostwa

Wydaje mi się, że XXI wiek wymaga bardziej świadomego ojcostwa. To nie są czasy, gdzie ojciec ma tylko polować na zwierzynę, czy zdobywać pieniądze i przynosić je do domu z poczuciem, że sprawa jest załatwiona. Dzisiaj ojcostwo musi istnieć w postaci aktywnego współuczestniczenia w wychowywaniu dzieci. Nie wystarczy tylko bywać w domu. Z dziećmi trzeba mieć realny, bezpośredni kontakt, wymieniać poglądy, wspólnie poznawać świat. Jest takie powiedzenie: „oko pańskie konia tuczy”. Nawet jeśli jesteśmy bardzo zapracowani, to te pięć minut w kontakcie z dzieckiem sprawia poczucie, że to „oko pańskie” spogląda na dziecko i ono dzięki temu czuje się lepiej.

Ojcowskie praktyki z Wiejskiej

Mam ten komfort i szczęście, że mieszkam w Warszawie i jako poseł na sejm praktycznie każdą noc śpię w domu. Jeżeli nawet  wracam o godzinie, o której dzieci już dawno są w śnie, to jednak mam ten stały kontakt z domem, również poprzez odwożenie dzieci rano do szkoły. Gorzej jest z moimi kolegami, którzy mają po trzysta, czterysta kilometrów do domu. Wówczas, jak sami mówią, pozostaje kontakt telefoniczny. Mam pewnego znajomego, który swego czasu był ministrem w rządzie. Stosuje on od wielu lat taktykę, przez którą ludzie spoglądają na niego poniekąd jak na człowieka z innej epoki. Ma taką swoją świętą godzinę, zazwyczaj około 20:00, kiedy łączy się telefonicznie ze swoimi dziećmi i odmawia pacierz. Niektórzy ludzie pukali się w głowę  – przecież żyjemy w XXI wieku! On natomiast mówi: „Przepraszam, teraz jest 5 minut na kontakt z moimi synami, żeby odmówić modlitwę”. Sposobów na kontakt jest wiele – wszystko zależy od relacji i od poziomu przyzwyczajenia siebie i swoich dzieci do pewnych nawyków.

Kulisy życia ojca-polityka

Jeśli mówimy o sukcesie, to w przypadku polityki problem leży w tym, że dzisiaj jest się na fali, a jutro jest się nikim. Oczywiście, nie „nikim” w dosłownym znaczeniu, ale jednak gdy wypada się z polityki, to przestaje się być dostrzeganym przez opinię publiczną i przez wyborców. Wystarczy skończyć kadencję w sejmie i od razu schodzi się kilka poziomów niżej. Trudno więc mówić o sukcesie polityka.

Polityka na pewno jest bardzo obciążająca dla dzieci. Mam jedenastoletniego syna, który w szkole nie ma lekko. Właśnie z tego powodu, że jest synem posła. Wymaga się przez to od niego więcej, ocenia się bardziej surowo. To jest pewne obciążenie. Moja żona często mi tłumaczy, iż to, że jestem posłem, ma po części negatywny wpływ na moje ojcostwo. Czuję, że jako ojciec, który się upomina o swojego syna na wywiadówkach, też nieraz jestem traktowany inaczej. „O, przyszedł polityk i będzie nami rządził. Zaraz mu pokażemy, że nami nie będzie rządził, a jak zacznie, to damy sygnał do jakiejś kolorowej gazety i go skompromitujemy.”

Sukces w polityce jest kłopotem, który na pewno obciąża relacje rodzinne i wyrywa ojca z domu na te godziny, w których powinien tam być, jeśli nie ma posiedzenia sejmu. Żona często surowo na mnie patrzy, kiedy wyjeżdżam na wieczorne nagrania do studia  tej czy innej stacji telewizyjnej: „Dlaczego ty znowu wyjeżdżasz?”. Rodzi się wtedy u mnie poczucie winy. Aby je w pewnym stopniu zrekompensować, i o ile nie są to późne wieczorne godziny, to któreś ze swoich dzieci na taki krótki wyjazd zabieram. Jest to po to, żeby dzieci nie miały poczucia, że tata wieczorami znika gdzieś w niebyt i potem widzą go przez 5 minut w szklanym okienku. Robię to, żeby zobaczyły, jak część pracy taty wygląda od kuchni.

Im bardziej polityk jest rozpoznawalny, tym surowiej są jego dzieci oceniane. To spore obciążenie dla całej rodziny, a zwłaszcza dla dzieci. Muszą dostać pewną dawkę informacji na temat tego, jak sobie z tym radzić. Muszą być świadome, że każde ich słowo traktowane będzie inaczej niż dziecka, którego rodzice nie są aż tak pokazywani publicznie.

Sukces polityka jest wtedy, kiedy zaskarbia sobie zaufanie wielu środowisk, kiedy jest rozpoznawalny i traktowany poważnie. Nie ma tu nic za darmo. Jest to kosztem urywania się z domu i kosztem tego, że dzieci są traktowane inaczej w swoich środowiskach, w szkołach czy przez kolegów.

 

Wypowiedź Posła na Sejm RP Pawła Poncyliusza na Forum Tato.Net „Ojcostwo i Kariera

Forum Tato.Net to doroczny międzynarodowy kongres ojcowski, dający uczestnikom inspirację, wiedzę i wymianę dobrych praktyk. Edycja roku 2010 odbyła się w Warszawie pod hasłem Ojcostwo i Kariera. Ze wszystkimi konferencjami tego Forum można zapoznać się tutaj.

Przeczytałeś? Działaj:

  1. Znajdź dla swojego dziecka przynajmniej 5 minut czasu każdego dnia – choćby przez telefon. Nawet tak krótki kontakt z dzieckiem powoduje, że ono czuje się lepiej.
  2. Jeśli to możliwe, staraj się pokazać dzieciom swoją pracę. Ważne, aby dzieci miały świadomość, jak wygląda dzień ich taty, kiedy nie ma go w domu.
  3. W sytuacji, gdy jesteś osobą publiczną lub po prostu rozpoznawalną miej świadomość, że z tego powodu na twoje dzieci inaczej patrzą ich rówieśnicy. Okaż im swoje wsparcie, potrzebują tego.

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa