Skąd się bierze skorupa u mężczyzny

  • 29/12/2017

To jaki jest świat dzisiejszego mężczyzny definiowane bywa przez kobiety. Nie polaryzuję, nie chcę konfliktu płci. Więcej, uważam, że jesteśmy siebie wzajemnie warci. Cudowne kobiety i nieźli mężczyźni. Nikt nie jest lepszy czy gorszy, po prostu życiowo możemy być w inny sposób zagospodarowani.

Rodzimy się dzięki kobietom, pielęgnowani jesteśmy przez kobiety. Dalej wychowywani, kształtowani i oceniani przez kobiety. Tyle w tym czułego piękna, co i wartościowych emocji. Ale… Dobrze jest mieć świadomość, że od urodzenia chłopiec, później młodzieniec, a następnie mężczyzna obraca się w świecie bardzo sfeminizowanym. I choć nie ma w tym nic złego, to jednak nie jest to rzeczywistość ułatwiająca dalsze funkcjonowanie.

Dziwimy się, kiedy mężczyźnie tak łatwo przychodzi wycofywać się z ról, jakie dla niego powinny być domeną czy zwykłą oczywistością. Chciałoby się widzieć ojców, facetów dbających o wykształcenie dzieci, utrzymujących realny i skuteczny kontakt z nauczycielami, urzędnikami, przedstawicielami różnych instytucji. Jednak czy mamy świadomość tego, że być może spora doza trudności wynika z prostego faktu nieumiejętności radzenia sobie mężczyzn w świecie kobiet? A co gdyby uświadomić sobie, że chłopiec rodzi się w szpitalu, gdzie zajmują się nim lekarki i pielęgniarki. Później idzie do przedszkola i spędza sporą część czasu z paniami. Przejście do wieku szkolnego, a później adolescencji, nie różni się niczym wielkim gdyż uczą nas panie, za karę musimy iść do pani dyrektor, a woźnych też już coraz mniej można spotkać – gdyż to też są coraz częściej – panie woźne. Szkoła średnia, studia… w większości grono pedagogiczne, administracja i obsługa składa się z pań. Chłopiec, młodzieniec a później młody mężczyzna oceniany jest według kryteriów polegających na prostych wytycznych, weryfikowanych określeniami: grzeczny – niegrzeczny; miły – niesympatyczny; dobry – zły; ładny – brzydki itp.

Takie określenia jak odważny, bohaterski, opiekuńczy, zaradny, ryzykujący, zdobywający… nie mają możliwości zaistnieć w sposób wystarczająco wymowny w dzisiejszym, chłopięcym świecie. Młody mężczyzna od początku swojego rozwoju staje przed określonego rodzaju ocenami i porównaniami. Może to właśnie w sporej części powoduje, że łatwiej mu wycofywać się i unikać ryzyka? Jeśli do tego zdarzy mu się słyszeć, że panie zrobią to lepiej, szybciej – pewno skorzysta z możliwości oddania tego pola bez „walki”.

Wyobraźmy sobie dalej, że ten młody Jaś, kiedy stanie się Janem, miałby zająć się dbaniem o swoje dzieci i rodzinę także na polu reprezentowania ich przed pracownikami różnych instytucji takich jak placówki edukacyjne i urzędy. Lecz co się okazuje? Jan trafia w miejsce, w którym jako Jasiu nie czuł się komfortowo, gdzie go porównywano do grzecznych, pilnych koleżanek, gdzie mówiono mu, że miły chłopczyk tak się nie zachowuje, czym budzono w nim poczucie zakłopotania. Jak by tego było mało, jeśli już podjął próbę pojawienia się na zebraniu rodziców, staje w obliczu pani przedszkolanki otoczony przez 90% matek. Kiedy spróbuje pójść na wywiadówkę spotka tam kolejne mamy, nauczycielki i panią dyrektor. Kiedy uda się do urzędu, spotka panią w okienku, w Ośrodku Pomocy Społecznej musi złożyć wnioski u pani socjalnej. U lekarza przyjmuje pani doktor, w sądzie pani sędzia. Gdzie by się nie chciał pokazać – czuje się oceniany i zastanawia się, czy jest dostatecznie grzeczny, miły, ładny, dobry.

W żadnym razie nie chcę antagonizować światów męskich i kobiecych. Uważam, że porównywanie lub wytykanie sobie różnic niczego dobrego nie spowoduje. Myślenie stereotypami czy przy pomocy określonych społecznie ról też nie wydaje się właściwe, a już na pewno dobrze widziane w dzisiejszym świecie. A jednak oczekując działań mężczyzn na polu około-rodzinnym pamiętajmy, miejmy na uwadze, że po prostu nie jest to dla ojców takie proste i oczywiste. I że nie zachowują się złośliwie czy z premedytacją unikając inicjatywy. Może warto ich przygotować do innego rodzaju walki o swoje domy i rodziny? Może należy powiedzieć “jesteś taki odważny i męski, kiedy rozmawiasz o naszych dzieciach”? Pokazać mu, iż wspaniale radzi sobie z zadaniem oraz odpowiedzialnością ojcowską? Szukać pola dla jego naturalnej potrzeby mierzenia się, współzawodnictwa, prostej walki? Czy w końcu zaproponować mu, by szukał wsparcia i możliwości współpracy z innymi mężczyznami, co przyczyni się do chęci kruszenia Jaśkowej skorupy przez Jana dorosłego?

Oczyma wyobraźni widzę, jak by mogła wyglądać wywiadówka w szkole, gdyby przyszło na nią 80 % ojców. Gdyby w każdej klasie funkcjonowało to na zasadzie zaangażowanego klubu ojcowskiego rodzica szkolnego. A kiedyś może pojawią się programy, projekty czy inicjatywy promujące zajęcia z dziećmi prowadzone przez instruktorów, wychowawców, panów od zajęć technicznych, nauczycieli wychowania fizycznego itp. Jeśli nie w samych placówkach edukacyjnych, to może chociaż podczas zajęć pozalekcyjnych?

Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa