Siła ojcowskiej miłości tkwi w konkretach

Miłość i szacunek to wartości centralne w budowaniu każdej międzyosobowej więzi. Wartości, które dzisiaj przez nas, mężczyzn i ojców, potrzebują być ponownie odkryte. Właśnie dlatego 17 listopada spotkamy się w Warszawie na X Międzynarodowym Forum Tato.Net. Jednym z mówców Forum będzie prof. Kazimierz Korab. W rozmowie z redakcją Tato.Net przekonuje, że miłość bez szacunku nie może przetrwać.

 

Bartłomiej Sury: Czego nigdy nie powinien robić dobry ojciec?

Kazimierz Korab: Ojciec nigdy nie powinien obrażać się na dziecko. Jeśli się obrażam, to znaczy, że dezerteruję; że zrywam więź. Jest to rodzaj ucieczki. Tymczasem charakterystyczną cechą zaangażowanego ojca jest odwaga, o czym zresztą mówiliśmy sporo podczas VIII Forum Tato.Net w 2016 roku. Dlatego ojciec to ktoś, kto z definicji nigdy się nie obraża; nawet wtedy, kiedy jest obrażany.

Ponadto, jeżeli się obrażam, to znaczy, że jestem skupiony na sobie. W ten sposób tworzę barierę, ponieważ jedynym punktem odniesienia jestem ja sam. Jakie są konsekwencje takiej postawy? Zaczynam stawiać warunki – „zrobię coś, pod warunkiem, że…”. Jeśli funkcjonowanie rodziny oparte jest na warunkach wstępnych, tylko czekać okazji, aż złapiemy się za czupryny…

Miłość typu „Dobrze, że jesteś, bo…”, „Kocham Cię, gdy…”. Miłość zależna od spełniania warunków.

Gdyby te warunki wstępne były określone przed założeniem rodziny, można wtedy się do nich odwoływać. Niestety często są to warunki formułowane spontanicznie, w zależności od danej sytuacji. Wtedy łatwo o nieporozumienia. Dlatego małżeństwo i rodzina zaczynają się od odrzucenia warunków wstępnych, najlepiej na zawsze.

Miłość i szacunek to hasło zbliżającego się jubileuszowego, X Forum Tato.Net. Czy to dobry temat na spotkanie ojców?  Dlaczego obie te wartości są dziś tak istotne?

Mam nadzieję, że Forum przyczyni się do obalenia jednego z mitów XX i XXI wieku. Ten mit opiera się na wierze, że sama miłość, w rozumieniu uczucia, afektu, olśnienia, zachwytu jest wystarczającą podstawą małżeństwa i rodziny. Taka zredukowana do uczucia miłość jest pułapką, wydmuszką, ogranicza się bowiem do fascynacji. Nasze pokolenie dokonuje pewnego niebezpiecznego eksperymentu na ludziach. W całych dziejach ludzkość opierała trwałość relacji wzajemnych na szacunku. Nasze pokolenia wybrały miłość i sprawdzają czy miłość bez szacunku wystarczy. Wystarczy do przygody, nie wystarczy jako podstawa małżeństwa i rodziny. Moim zdaniem taka strategia nie zdaje egzaminu. Należy powrócić do szacunku.

Nie wierzę ani w miłość, ani w wychowanie dzieci bez szacunku wzajemnego. Stawiam radykalną tezę – miłość pozbawiona szacunku nie może przetrwać. Wcześniej czy później okazuje się miłością fałszywą i skazana jest na pewną porażkę.

Jak Pan zatem rozumie relację między miłością i szacunkiem?

Miłość, rozumiana jako uczucie, fascynacja, zauroczenie, jest często nieokreślona i niesprawdzalna i krótkotrwała. Dobrym przykładem jest Hrabia z Pana Tadeusza. Widzi całą rzeczywistość w jej normalnych wymiarach, ale przychodzi moment oczarowania Zosią. Jeśli jednak to oczarowanie się wyczerpie, po miłości nie pozostanie żaden ślad. Stąd znaczenie szacunku, który jest wymierny, konkretny i egzekwowalny zarówno przez rodziców i dzieci jak i postronnych. Szacunek stanowi grunt, na którym wyrasta miłość. Nawet najpiękniejszy kwiat, pozbawiony ziemi, nie urośnie. Prawdziwa, głęboka, trwała miłość nie rozwinie się bez szacunku, bo zabraknie jej gruntu.

Przypuśćmy, że chcę wybudować piękny dom. Zaczynam planować – jak będzie wyglądał parter, jak będzie wyglądało piętro i tak dalej. Miłość bez szacunku da się porównać do domu bez fundamentów.

Kolejny obraz: idziemy w góry. Trzeba przygotować ekwipunek, podzielić obowiązki, zaplanować podróż, trasę. Innymi słowy: spełnić wymierne zadania. Te podstawy pozwolą nam na realizację celu – podróży po górach. Szacunek da się porównać do tych wymiernych przygotowań.

Powszechnie uznaje się, że dzieci są winne szacunek ojcu. Mniej mówi się o szacunku ojca wobec dzieci, tymczasem jest to równie istotne. Jak może się wyrażać szacunek ojca do dzieci? 

Opowiem historię, która uświadomiła mi, jak ważny jest szacunek wobec dzieci. Spacerowałem kiedyś po Lesie Kabackim, byłem już nieco zmęczony, więc usiadłem na żerdzi, aby trochę odpocząć. Zauważyli mnie dwaj chłopcy, którzy bawili się nieopodal. Usiedli w pewnej odległości ode mnie. W pewnym momencie podeszli do mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Postanowiłem, że potraktuję ich serio, a zatem odpowiadałem na każde ich pytanie najpoważniej w świecie. Wywiązała się ciekawa, głęboka rozmowa.

Jakie jest przeciwieństwo takiej postawy? Przychodzi ciocia w odwiedziny i zaczyna poklepywać chłopca po obu policzkach mówiąc infantylnym tonem: „Jaki z ciebie cudowny i piękny chłopczyk!”. To nie jest wyraz szacunku dla dziecka.

Na spotkaniach towarzyskich zawsze pozwalam dzieciom podejść i oswoić się ze mną. Jeśli dziecko chce nawiązać ze mną kontakt, staram się rozmawiać z nim zupełnie poważnie. Nie można jednak mylić tej postawy ze spoufalaniem się – nasza relacja nie jest partnerska. Nie robię z siebie dziecka; przeciwnie, pozostaję dorosłym, a ono pozostaje dzieckiem. Ale te różnice wieku, doświadczenia i wiedzy zaczynają pracować na rzecz spotkania, jeśli obie strony się szanują.

 

Poniżej fragment przemówienia prof. Kazimierza Koraba wygłoszonego w 2005 roku na Forum Tato.Net w Głogowie. Podczas zbliżającego się, jubileuszowego Forum Tato.Net w Warszawie będziemy szukali odpowiedzi na pytania zawarte w tej wypowiedzi:

Miłość w męskim wydaniu – ten temat zasługuje na głębszą uwagę. Co to bowiem znaczy miłość męska, miłość ojcowska? To wielkie pytanie. Wiemy, czym jest macierzyńska, czuła miłość. Wiemy w jakich formach i działaniach się przejawia. Kochającym matkom i kobietom poświęcono tyle wspaniałych wierszy i powieści. Nawet od strony językowej, miłość jest rodzaju żeńskiego. Ale powiedzieć „kochający mężczyzna” – to brzmi niemęsko, a w każdym razie nie kojarzy się z konkretami. Według stereotypu mężczyzna to przecież ktoś, kto nie okazuje uczuć, jest twardy, nigdy nie płacze. Sam dość długo myślałem w ten właśnie sposób. To wielki temat zbiorowego namysłu – pytanie o męską, ojcowską miłość. Na czym konkretnie polega? Jak ją urzeczywistnić? I przede wszystkim: jak ją promować? Czym jest miłość, jako męska specjalność, odmienna od miłości kobiecej? To pytanie wymaga odpowiedzi.

Kazimierz Korab

Autor

Kazimierz Korab

Socjolog, prof. Wyższej Szkoły Promocji w Warszawie. Prezes Fundacji – Międzynarodowy Instytut Edukacji, dyrektor Polonijnego Liceum Ogólnokształcącego Niepublicznego „Klasyk”, ojciec trojga dorosłych dzieci.