Rola ojcowskiego wsparcia

  • 29/12/2017

Statek najbezpieczniejszy jest w porcie, ale nikt nie buduje statków, żeby w porcie stały. Tak samo jest z naszymi dziećmi. Najbezpieczniejsze byłyby zamknięte w domu na siedem spustów. Dlatego trzeba dzieci wychowywać do wolności. Muszą wyjść do tego świata, jaki by on nie był. Czy on jest aż tak niebezpieczny? Nie wydaje mi się. Statystycznie myśląc o porwaniach, gdyby wystawić dziecko przed dom, to około 700 lat musiało by czekać, by zostać porwane.

Przede wszystkim ojciec musi być dobrym wzorem dla dziecka, aby przez cały czas je wzmacniał. Jak to może robić? Poprzez obecność. Zatem bądź widocznym ojcem w życiu dziecka. Takie było założenie naszego klubu, żeby być widocznymi dla naszych dzieci. Ważne jest również, żeby w tym wszystkim nie zapomnieć o roli matek. Nasz klub nie skupia się na tym, żeby się spotkać raz na tydzień i, za przeproszeniem, popitolić o ojcostwie, a matki zostawić w domach z dziećmi. To by nie do końca miało sens. Dlatego akcje, które przeprowadzamy w klubie, przeznaczone są dla całych rodzin. Na przykład podczas warsztatów na temat ojcostwa, piątek i sobota przeznaczone były dla ojców, ale już w niedzielę było to połączone z rodzinnym spotkaniem. Ważne jest, żebyśmy razem działali. Inna jest rola ojca, inna jest rola matki, ale te role wzajemnie się uzupełniają i to jest w tym najpiękniejsze.

Z doświadczeń dzieciństwa pamiętam, że inne były rozmowy i relacje z ojcem, a inne z matką. Przypominam sobie pewną sytuację, miałem może jedenaście lat. Wybrałem się tu w Zabrzu perwszy raz samemu do fryzjera. Wzięła mnie w obroty jakaś pani ucząca się i efekt był tego taki, że od razu po wyjściu czapka na głowę i uderzam w płacz. Idę do taty. Spojrzał na mnie, widzi, że chyba nie do końca jestem zadowolony z tej fryzury i mówi tak: „wiesz, musisz powiedzieć, że tak chciałeś. Jak w szkole zaczną się ciebie ze śmiechem pytać, to powiedz ‚A ja tak chciałem’. No bo czemu nie? Krótko ścięte, fajne, musisz tak powiedzieć i nikt ci nie będzie ci dokuczał”. Dodał mi sił. Przyjeżdżam do domu, mama na mnie patrzy i „o rany, co ci się stało, jak ty wyglądasz?” Ja w płacz, ale przypominam sobie po chwili co tata powiedział i ze łzami w oczach powiedziałem „chciałem tak”.

To wzmocnienie ze strony ojca, ta obecność jest niesamowicie istotna. Ilekroć byłem w jakichś trudnych sytuacjach, zawsze mogłem liczyć na pomoc ze strony ojca. Mógłbym przytaczać wiele podobnych anegdot, ale czas na to nie pozwala. Chciałbym do was zaapelować, żebyście bardzo aktywnie brali udział nie tylko w tych dużych wydarzeniach w życiu dzieci, wydarzeniach ‚z fajerwerkami’, ale też w codzienności, w takim najzwyklejszym wspólnym spędzaniu czasu.

A propos tych fajerwerków – pamiętajmy, żeby nie przesadzić. Pojechałem z sześciolatkiem na kajaki. Raz mu się podobało, a raz mu się nie podobało. Jak ochlapał się wodą i był na słońcu to mu się podobało, jak się pomoczył i chwilę pomarzł w cieniu, to mu się nie podobało. Później był jeszcze piknik i namioty. Po wszystkim wracamy do domu i pytam go, jak mu się podobało. „Super było”. Przez kilka dni chodził taki nakręcony, opowiadał mamie, rodzeństwu, że super biwak, kajaki, wszystko było ekstra. To było dwa miesiące temu. I dosłownie parę dni temu poprosiłem go, żeby coś zrobił. On na to wtedy z wyrzutem: „tata, ty mi zawsze każesz coś zrobić. Muszę zrobić to, muszę zrobić tamto… Dla ciebie to ja nawet na kajaki popłynąłem”.

Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa