Rodzina sp. z o.o.

  • 28/12/2017

W moim przypadku największym sukcesem jest to, że moje dzieci mogą często oglądać w domu zadowolonego ojca. Pod tym skrótem myślowym kryje się cała długa droga, nie zawsze usłana różami zwycięstw. Chciałem jednak podkreślić słowo zadowolony. Zadowolony ojciec to tak samo jak zadowolony pracownik. Zadowolony pracownik lepiej wykonuje swoją pracę, a zadowolony ojciec ma w domu olbrzymi wpływ na zachowanie dzieci. Zazwyczaj przez to, w jaki sposób pokazujemy nasze wartości, nasze odniesienia do otoczenia. Zmęczony, zdenerwowany ojciec przychodzący do domu tylko po to, żeby przejść się od lodówki do telewizora i potem się przespać, to nie jest dobry wzór ojca.

Mam dwóch synów, jeden ma dwadzieścia siedem lat, drugi osiem, pośrodku jest jeszcze dwunastoletnia córka. Na swoje ojcostwo patrzę z perspektywy tego dwudziestokilkuletniego, niedojrzałego ojca, który wszedł w związek małżeński jeszcze w czasach komuny, kiedy byliśmy skutecznie ubezwłasnowolnieni we wszystkich sferach naszego życia. To nieprzygotowanie do pełnienia roli ojca konfrontuję z tym, co przyniosła mi praca zawodowa i doświadczenia nowego ustroju, które wyzwoliły we mnie pewne inicjatywy, kreatywność i zupełnie inne spojrzenie na rolę ojca.

Spotkałem się niedawno z opinią, że jeśli jesteśmy dobrzy w jednym, to możemy być równie dobrzy w drugim. Moim zdaniem nie zawsze. Jeżeli jesteś dobrym prawnikiem, to nie musisz być od razu znawcą technologii informatycznych. Kiedy znajdziemy w sobie talent i wiemy o tym, że jesteśmy w czymś dobrzy, to na tym się skoncentrujmy. Przenośmy to z życia zawodowego do życia rodzinnego i na odwrót. Zarówno jedna sfera jak i druga niesie ze sobą tak duży bagaż doświadczeń, który możemy wykorzystywać tak na jednym, jak i na drugim polu.

Najprostszy przykład – jeżeli w firmie udało mi się zaszczepić w pracownikach ideę innowacyjności, kreatywności, udało mi się zachęcić do tego, żeby wszyscy dzielili się wiedzą, żeby zgłaszali nawet najbanalniejsze pomysły na usprawnienie naszych działań i zoptymalizowanie naszej pracy, to dlaczego mam się wściekać przychodząc do domu widząc, jak mój najmłodszy syn właśnie rozebrał na czynniki pierwsze mój nowy telefon komórkowy? Jeżeli w firmie chcę zarządzać procesowo, a w ramach procesów projektami, to dlaczego nie miałbym tego robić w domu? Przecież rodzina to jeden olbrzymi proces. Proces całego życia, składający się z wielu różnych projektów. Powiedziałbym nawet najbardziej skomplikowanych; takich, które w firmie nazwalibyśmy projektami o wysokim ryzyku. Nie znamy czasu realizacji tego projektu, nie potrafimy na początku przewidzieć kosztów ani nie znamy wyniku, jaki nastąpi. To jest dopiero wyzwanie.

Co jest ważniejsze dla menadżera, który lubi wyzwania? Projekt związany z rodziną, o podwyższonym ryzyku niepowodzenia, czy zwykły, firmowy projekt, mający ustalone pewne standardy i etapy, które zna już na pamięć, bo przeprowadzał ich już całą masę? Oczywiście, że ten pierwszy. Dlaczego mam się koncentrować na projekcie firmowym, a nie koncentrować się na projekcie związanym z rodziną? Jeśli mam firmę, która się rozwija i poszukuje źródeł finansowania i poświęcam temu bardzo dużo czasu zgłębiając wiedzę o rynku inwestycji kapitałowych, to dlaczego nie miałbym pomyśleć o swojej rodzinie i dzieciach też jako o wielkiej inwestycji?

Intuicyjnie wszyscy mówimy, że dzieci to inwestycja. Czasami jednak mówimy, że jest to inwestycja, do której wciąż trzeba dokładać. Trzeba dokupić ubrania, nowe książki, komórki. Traktujemy to jako wydatek, a nie jako inwestycję. Ja zachęcam wszystkich, do podejścia do dzieci jak do inwestycji, nie do wydatku. To jest właśnie to, co przenoszę z życia zawodowego na grunt rodzinny i z gruntu rodzinnego na grunt zawodowy.

 

Wypowiedź anonimowego uczestnika Forum Tato.Net

Przeczytałeś? Działaj:

  • Przenośmy talenty z życia zawodowego do życia rodzinnego i na odwrót. Zarówno jedna sfera jak i druga niesie ze sobą doświadczenia, które możemy wykorzystywać tak na jednym, jak i na drugim polu.
  • Podejmij wyzwanie jakim jest rodzina. Nie ma określonego czasu wykonania, ani ścisłych reguł, więc możesz spędzić na tym projekcie tak dużo czasu jak tylko możesz.
  • Traktuj dziecko bardziej jako inwestycje, a nie jako wydatek.
Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa