Rodzina, spółka z pełną odpowiedzialnością

– Zostałem ojcem jako nieprzygotowany do tej roli dwudziestokilkulatek –
mówi menedżer Ryszard Michalczyk na Forum Tato.Net. – To nieprzygotowanie do pełnienia roli ojca konfrontuję z tym, co przyniosła mi praca zawodowa…

Zadowolenie kluczem

Moim największym sukcesem jako ojca jest to, że moje dzieci mogą często oglądać w domu zadowolonego ojca. Pod tym skrótem myślowym kryje się cała długa droga, nie zawsze usłana różami zwycięstw. Chciałem jednak podkreślić słowo „zadowolony”. Zadowolony ojciec to tak samo jak zadowolony pracownik. Zadowolony pracownik lepiej wykonuje swoją pracę, a zadowolony ojciec ma w domu olbrzymi wpływ na zachowanie dzieci. Zazwyczaj przez to, w jaki sposób pokazujemy nasze wartości, nasze odniesienia do otoczenia. Zmęczony, zdenerwowany ojciec przychodzący do domu tylko po to, żeby przejść się od lodówki do telewizora i potem się  wyspać. To nie jest dobry wzór.

Przygotowanie zawodowe a ojcostwo

Mam dwóch synów, jeden ma dwadzieścia siedem lat, drugi osiem, pośrodku jest jeszcze dwunastoletnia córka.  Zostałem ojcem jako nieprzygotowany do tej roli dwudziestokilkulatek, który wszedł w związek małżeński jeszcze w czasach komuny, kiedy byliśmy skutecznie ubezwłasnowolnieni we wszystkich sferach naszego życia. To nieprzygotowanie do pełnienia roli ojca konfrontuję z tym, co przyniosła mi praca zawodowa i doświadczenia nowego ustroju, które wyzwoliły we mnie pewne inicjatywy, kreatywność i zupełnie inne spojrzenie na rolę ojca.

Spotkałem się niedawno z opinią, że jeśli jesteśmy dobrzy w jednym, to możemy być równie dobrzy w  czymś innym. Moim zdaniem nie zawsze. Jeżeli jesteś dobrym prawnikiem, to nie musisz być od razu znawcą technologii informatycznych. Kiedy znajdziemy w sobie talent i wiemy o tym, że jesteśmy w czymś dobrzy, to na tym się skoncentrujmy. Przenośmy to z życia zawodowego do życia rodzinnego i na odwrót. Zarówno jedna sfera jak i druga niesie ze sobą tak duży bagaż doświadczeń, który możemy wykorzystywać tak na jednym, jak i na drugim polu.

Najprostszy przykład – jeżeli w firmie udało mi się zaszczepić w pracownikach ideę innowacyjności, kreatywności, udało mi się zachęcić ich do tego, żeby wszyscy dzielili się wiedzą, żeby zgłaszali nawet najbanalniejsze pomysły na usprawnienie naszych działań i zoptymalizowanie naszej pracy, to dlaczego mam się wściekać, gdy przychodzę do domu  i widzę, że najmłodszy syn właśnie rozebrał na czynniki pierwsze mój nowy telefon komórkowy? Jeżeli w firmie chcę zarządzać procesowo, a w ramach procesów projektami, to dlaczego nie miałbym tego robić w domu? Przecież rodzina to jeden olbrzymi proces. Proces całego życia, składający się z wielu różnych projektów. Powiedziałbym nawet najbardziej skomplikowanych; takich, które w firmie nazwalibyśmy projektami o wysokim ryzyku. Nie znamy czasu realizacji tego projektu, nie potrafimy na początku przewidzieć kosztów ani nie znamy wyniku, jaki nastąpi. To jest dopiero wyzwanie.

Rodzina jako projekt

Wiele wysiłku potrafimy w pracy włożyć w projekt, który jest dla nas ważny, od którego zależy przyszłość firmy, jej rozwój.  Jeśli mam firmę, która się rozwija, poszukuje źródeł finansowania i poświęcam temu bardzo dużo czasu, zgłębiając wiedzę o rynku inwestycji kapitałowych, to to tym bardziej powinienem pomyśleć o swojej rodzinie i dzieciach  – to dopiero jest ogromna inwestycja!

Intuicyjnie wszyscy  wiedzą, że dzieci to inwestycja. Czasami jednak mówimy, że jest to inwestycja, do której wciąż trzeba dokładać. Trzeba dokupić ubrania, nowe książki,  zapłacić za korepetycje, dodatkowe zajęcia itp. Traktujemy to jako wydatek, a nie jako inwestycję. Ja zachęcam wszystkich do podejścia do dzieci jak do inwestycji, nie do wydatku. To jest właśnie to, co przenoszę z życia zawodowego na grunt rodzinny i z gruntu rodzinnego na grunt zawodowy.

Wypowiedź Ryszarda Michalczyka, przedsiębiorcy i menedżera, prelegenta IV Forum Tato.Net „Ojcostwo i kariera

Forum Tato.Net to doroczny międzynarodowy kongres ojcowski, dający uczestnikom inspirację, wiedzę i wymianę dobrych praktyk. Edycja roku 2010 odbyła się w Warszawie pod hasłem Ojcostwo i Kariera. Ze wszystkimi konferencjami tego Forum można zapoznać się tutaj.

 

Przeczytałeś? Działaj:

  1. Przenośmy talenty z życia zawodowego do życia rodzinnego i na odwrót. Zarówno jedna sfera, jak i druga niesie ze sobą doświadczenia, które możemy wykorzystywać tak na  obu polach.
  2. Podejmij wyzwanie, jakim jest rodzina.  Poświęć temu projektowi naprawdę wiele czasu i wysiłku.
  3. Traktuj dziecko bardziej jako inwestycję, a nie jako wydatek.
  4. Praca nie jest celem samym w sobie. Ona ma rozwijać Ciebie i utrzymywać twoją rodzinę. Zastanów się nad swoimi priorytetami i zobacz, na którym miejscu jest praca, a na którym relacja z dziećmi.

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa

Sprawdź również:

Zadowolenie kluczem Moim największym sukcesem jako ojca jest to, że moje dzieci mogą często oglądać w domu zadowolonego ojca. Pod tym skrótem myślowym kryje się cała długa droga, nie zawsze usłana różami zwycięstw. Chciałem jednak podkreślić słowo „zadowolony”. Zadowolony ojciec to tak samo jak zadowolony pracownik. Zadowolony pracownik lepiej wykonuje swoją pracę, a zadowolony ojciec ma w domu olbrzymi wpływ na zachowanie dzieci. Zazwyczaj przez to, w jaki sposób pokazujemy nasze wartości, nasze odniesienia do otoczenia. Zmęczony, zdenerwowany ojciec przychodzący do domu tylko po to, żeby przejść się od lodówki do telewizora i potem się  wyspać. To nie jest dobry wzór. Przygotowanie zawodowe a ojcostwo Mam dwóch synów, jeden ma dwadzieścia siedem lat, drugi osiem, pośrodku jest jeszcze dwunastoletnia córka.  Zostałem ojcem jako nieprzygotowany do tej roli dwudziestokilkulatek, który wszedł w związek małżeński jeszcze w czasach komuny, kiedy byliśmy skutecznie ubezwłasnowolnieni we wszystkich sferach naszego życia. To nieprzygotowanie do pełnienia roli ojca konfrontuję z tym, co przyniosła mi praca zawodowa i doświadczenia nowego ustroju, które wyzwoliły we mnie pewne inicjatywy, kreatywność i zupełnie inne spojrzenie na rolę ojca. Spotkałem się niedawno z opinią, że jeśli jesteśmy dobrzy w jednym, to możemy być równie dobrzy w  czymś innym. Moim zdaniem nie zawsze. Jeżeli jesteś dobrym prawnikiem, to nie musisz być od razu znawcą technologii informatycznych. Kiedy znajdziemy w sobie talent i wiemy o tym, że jesteśmy w czymś dobrzy, to na tym się skoncentrujmy. Przenośmy to z życia zawodowego do życia rodzinnego i na odwrót. Zarówno jedna sfera jak i druga niesie ze sobą tak duży bagaż doświadczeń, który możemy wykorzystywać tak na jednym, jak i na drugim polu. Najprostszy przykład – jeżeli w firmie udało mi się zaszczepić w pracownikach ideę innowacyjności, kreatywności, udało mi się zachęcić ich do tego, żeby wszyscy dzielili się wiedzą, żeby zgłaszali nawet najbanalniejsze pomysły na usprawnienie naszych działań i zoptymalizowanie naszej pracy, to dlaczego mam się wściekać, gdy przychodzę do domu  i widzę, że najmłodszy syn właśnie rozebrał na czynniki pierwsze mój nowy telefon komórkowy? Jeżeli w firmie chcę zarządzać procesowo, a w ramach procesów projektami, to dlaczego nie miałbym tego robić w domu? Przecież rodzina to jeden olbrzymi proces. Proces całego życia, składający się z wielu różnych projektów. Powiedziałbym nawet najbardziej skomplikowanych; takich, które w firmie nazwalibyśmy projektami o wysokim ryzyku. Nie znamy czasu realizacji tego projektu, nie potrafimy na początku przewidzieć kosztów ani nie znamy wyniku, jaki nastąpi. To jest dopiero wyzwanie. Rodzina jako projekt Wiele wysiłku potrafimy w pracy włożyć w projekt, który jest dla nas ważny, od którego zależy przyszłość firmy, jej rozwój.  Jeśli mam firmę, która się rozwija, poszukuje źródeł finansowania i poświęcam temu bardzo dużo czasu, zgłębiając wiedzę o rynku inwestycji kapitałowych, to to tym bardziej powinienem pomyśleć o swojej rodzinie i dzieciach  – to dopiero jest ogromna inwestycja! Intuicyjnie wszyscy  wiedzą, że dzieci to inwestycja. Czasami jednak mówimy, że jest to inwestycja, do której wciąż trzeba dokładać. Trzeba dokupić ubrania, nowe książki,  zapłacić za korepetycje, dodatkowe zajęcia itp. Traktujemy to jako wydatek, a nie jako inwestycję. Ja zachęcam wszystkich do podejścia do dzieci jak do inwestycji, nie do wydatku. To jest właśnie to, co przenoszę z życia zawodowego na grunt rodzinny i z gruntu rodzinnego na grunt zawodowy. Wypowiedź Ryszarda Michalczyka, przedsiębiorcy i menedżera, prelegenta IV Forum Tato.Net „Ojcostwo i kariera„ Forum Tato.Net to doroczny międzynarodowy kongres ojcowski, dający uczestnikom inspirację, wiedzę i wymianę dobrych praktyk. Edycja roku 2010 odbyła się w Warszawie pod hasłem Ojcostwo i Kariera. Ze wszystkimi konferencjami tego Forum można zapoznać się tutaj.  

Sztuka szpagatu