Ojciec dawniej i dziś, cz. II – narzędzia wychowawcze

  • 28/12/2017

Jednym z motywów, który pojawia się w świadomości powszechnej jako odpowiedź na pytanie, dlaczego dziś trudniej być ojcem, niż dawniej, jest kwestia narzędzi wychowawczych, a w szczególności kar.

Kary, w tym cielesne, jako oczywisty niegdyś atrybut ojcowskiej władzy, na dobre opuściły arsenał narzędzi wychowawczych współczesnych ojców. Stało się tak po części ze względu na pewien, dominujący dziś, kulturowy opór wobec samego pojęcia władzy oraz nadal silnie oddziałujące, oświeceniowe jeszcze, doktryny czystej tablicy i szlachetnego dzikusa. W ich myśl dzieci są naturalnie dobre i mądre, a ich wychowanie polega tylko na zapisywaniu owej czystej tablicy i stwarzaniu dogodnych warunków dla swobodnego rozkwitu „szlachetności” dziecka.

Widać to też w badaniach, w których na pytania o stosowane narzędzia wychowawcze, ojcowie mniej chętnie mówią dziś o karach, za to zdecydowanie akcentują nagrody – w myśl przywołanych wcześniej doktryn, że lepiej i skuteczniej jest motywować pozytywnie niż karać. Dopytani przez badaczy bardziej szczegółowo o kary, które stosują, wymieniają: ograniczenie internetu i odebranie komórki, zakaz jedzenia słodyczy oraz, co najbardziej zaskakujące, czas z rodzicami. Umieszczenie tego ostatniego w arsenale współczesnych kar, każe wnioskować, że spora część ojców poniosła zdecydowaną porażkę na polu postrzegania przez dziecko wspólnych chwil. Mają świadomość dolegliwości spędzanego z nimi czasu i wykorzystują go obecnie jako instrument dyscyplinujący dzieci. Znacznie chętniej natomiast badani deklarują stosowanie nagród, stąd można odnieść wrażenie, że nagradzanie, a bardziej trafnie chyba – dogadzanie, jest dziś głównym narzędziem wychowawczym. Skutki tego są bardziej dalekosiężne niż można byłoby na pierwszy rzut oka przypuszczać, albowiem ingerują w sam sposób funkcjonowania rodzin.

W zależności od funkcji, jaką ojcowie nadają dziś w rodzinie nagrodom, można wyróżnić cztery podstawowe modele ojcostwa.

Ojcostwo rekompensujące – w którym ojciec zdaje sobie sprawę z braku wystarczającej ilości czasu i zaangażowania w wychowywanie dzieci, ze względu na absorbujące go życie zawodowe. Próbuje więc te deficyty rekompensować nagrodami rzeczowymi, pieniędzmi itp.

Ojcostwo wspierające – w którym nagrody, jeśli mają wymiar materialny, ojcowie nakierowują na uszczęśliwianie, docenianie, wzmacnianie poczucia ważności dziecka.

Ojcostwo aspirujące – w którym dziecko postrzegane jest jako „ambasador” marki rodzina. Dogadzanie mu, głównie materialne, ma charakter budowania spójnego wizerunku rodziny w oczach otoczenia i grupy lub klasy społecznej, do której rodzina, a w szczególności jej ojciec, aspiruje.

Ojcostwo projektujące – w którym ojciec nagradza dziecko głównie za dobre wyniki, osiąganie celów i spełnianie jego ojcowskich ambicji.

Tak jak w każdej typologii, poszczególne typy rzadko występują w postaci czystej, więc realni ojcowie, którymi jesteśmy, to najczęściej mieszanki poszczególnych modeli. Zanim zagłębimy się w kolejną część niniejszych rozważań, w poszukiwanie mechanizmów odpowiedzialnych za opisany dotąd stan rzeczy, warto spróbować odnaleźć na nakreślonej w ten sposób mapie ojcostwa własną pozycję, i zastanowić się, którym typem ojca jest się na co dzień.

Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa