(Nie)pełnosprawny ojciec

  • 29/12/2017

Jestem osobą prawie niewidomą. Na jedno oko nic nie widzę, na drugim niedawno lekarka stwierdziła 2% ostrości wzroku i 2% pola widzenia. Wielu ludzi dziwi się, pytają „jak ty możesz mieć dzieci, przecież nie możesz się nimi zająć”. Ja również się z czymś takim spotykałem. Mam trójkę synów. Kiedy byłem na porodzie pierwszego z nich, położna spytała z taką niepewnością „czy będzie pan przecinał pępowinę?” Na co odpowiedziałem „nie widzę przeszkód”. To było moje pierwsze spotkanie z moimi synami.

Wyszyński mówił, że czas to miłość. Żeby być dobrym ojcem, to tego czasu trzeba naprawdę dużo poświęcać. Mój syn trenuje hokej. Oczywiście nie widzę jak on gra, chciałbym mu czasem podać jakieś wskazówki, bo zawsze wskazówka ojca jest mile widziana. Nie mogę tego zrobić, ale jestem na każdym jego meczu, dla mnie to jest ważne żeby tam być i jestem przekonany, że dla niego też.

Ojcostwo osoby, która ma problemy ze wzrokiem, nakreśliłbym trzema słowami, – drożej, czasami dłużej i inaczej. Dlaczego dłużej? Bo kiedy przychodzi mój mały Jasiek i mówi „tato, poczytaj mi książkę”, to wiadomo, że ja tego nie zrobię. Muszę wziąć książkę, zeskanować ją do komputera, potem przy pomocy programu, który odczytuje znaki przeczytać sobie a później mu ją opowiedzieć. Stąd dłużej. Dlaczego drożej? Żeby dupcia mojego rocznego Franka była czysta gdy go przewijam, to nie mogę zużyć dwóch chusteczek, tylko muszę mieć pewność że jest czysta, więc zużywam cztery. Inaczej? Nieraz ludzie mówią do mnie tak – „czy ty możesz to zrobić?” Odpowiadam, że to źle zadane pytanie. Nie czy mogę, ale jak mogę to zrobić.

W moim przypadku sprawdzianem odpowiedzialności za dzieci są spacery. Teraz mamy ogródek i jest bezpieczniej, ale pamiętam jak jeszcze z moim najstarszym Wojtkiem chodziłem na plac zabaw. Jak zapewnić mu bezpieczeństwo, kiedy niedaleko jest ulica? Pamiętam, że przychodzili różni rodzice, siadali na ławce, brali gazetę i czasami jeszcze z piwem pod ławką. Ja tak nie mogłem, bo musiałem być zawsze z moim dzieckiem, więc gdzie siedziałem? Siedziałem razem z nim i innymi dziećmi w piaskownicy. To był mój sposób na to, żeby on był bezpieczny i żebym ja też miał poczucie spokoju.

Żeby być dobrym ojcem nie trzeba mieć oczu, nie trzeba mieć uszu, nie trzeba mieć nóg, to nie jest potrzebne. Ale na pewno trzeba mieć kochające serce.

Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa