Pępowina? Nie widzę przeszkód!

– Przeciąć pępowinę? Nie widzę przeszkód! – mówi na Forum Tato.Net Grzegorz Rzeszutek, tata 3 synów, trener Tato.Net, laureat MAX i… niewidomy. Przeczytaj, jakie jeszcze przeszkody w byciu skutecznym tatą dla niego nie istnieją.

Jestem osobą prawie niewidomą. Na jedno oko nic nie widzę, na drugim niedawno lekarka stwierdziła 2% ostrości wzroku i 2% pola widzenia. Wielu ludzi dziwi się, pytają: „Jak ty możesz mieć dzieci, przecież nie możesz się nimi zająć”. Mam trzech synów. Kiedy byłem na porodzie pierwszego z nich, położna spytała z niepewnością w głosie: „Czy będzie pan przecinał pępowinę?”. Na co spokojnie odpowiedziałem: „Nie widzę przeszkód”.

Kard. Wyszyński mówił, że czas to miłość. Żeby być dobrym ojcem, tego czasu trzeba naprawdę dużo poświęcać. Mój syn trenuje hokej. Oczywiście, nie widzę jak on gra, chciałbym mu czasem podać jakieś wskazówki, bo zawsze wskazówka ojca jest mile widziana. Nie mogę tego zrobić, ale jestem na każdym jego meczu. Dla mnie to ważne, żeby tam być i jestem przekonany, że dla niego też.

Ojcostwo osoby, która ma problemy ze wzrokiem, nakreśliłbym trzema słowami –czasami dłużej, drożej i inaczej. Dlaczego dłużej? Bo kiedy przychodzi mój mały Jasiek i mówi: „Tato, poczytaj mi książkę”, to wiadomo, że ja tego nie zrobię. Muszę wziąć książkę, zeskanować ją do komputera, potem przy pomocy programu, który odczytuje znaki przeczytać sobie a później mu ją opowiedzieć. Stąd dłużej. Dlaczego drożej? Żeby mieć pewność, że roczny Franek po zmianie pieluszki ma czysto, musiałem podczas przewijania zużyć nie dwie, ale cztery chusteczki. Inaczej? Nieraz ludzie wątpią w moje możliwości jako ojca: „Czy ty możesz to zrobić?”. Odpowiadam, że to źle zadane pytanie. Nie chodzi o to, „czy” mogę, ale o to, „jak” mogę to zrobić.

Żeby być dobrym ojcem nie trzeba mieć oczu, nie trzeba mieć uszu, nie trzeba mieć nóg, nie to jest  najważniejsze. Ale na pewno trzeba mieć kochające serce.
W moim przypadku sprawdzianem odpowiedzialności za dzieci są spacery. Teraz mamy ogródek i jest bezpieczniej, ale pamiętam, jak jeszcze z moim najstarszym Wojtkiem chodziłem na plac zabaw. Jak zapewnić mu bezpieczeństwo, kiedy niedaleko jest ulica? Pamiętam, że przychodzili różni rodzice, siadali na ławce, brali gazetę i czasami jeszcze z piwem pod ławką. Ja tak nie mogłem, bo musiałem być zawsze z moim dzieckiem, więc gdzie siedziałem? Siedziałem razem z nim i innymi dziećmi w piaskownicy. To był mój sposób na to, żeby on był bezpieczny i żebym ja miał poczucie spokoju.

Żeby być dobrym ojcem nie trzeba mieć oczu, nie trzeba mieć uszu, nie trzeba mieć nóg, nie to jest  najważniejsze. Ale na pewno trzeba mieć kochające serce.

 

Zobacz wideo z wypowiedzią Grzegorza Rzeszutka:

Wypowiedź Grzegorza Rzeszutka, niewidomego taty, laureata Nagrody MAX, prelegenta V Forum Tato.Net „Miłość i odpowiedzialność”.
Forum Tato.Net to doroczny, międzynarodowy kongres ojcowski, dający uczestnikom inspirację, wiedzę i możliwość wymiany dobrych praktyk. Edycja V odbyła się w 2013 roku w Krakowie pod hasłem „Miłość i odpowiedzialność”. Ze wszystkimi konferencjami tego Forum można zapoznać się tutaj 

Przeczytałeś? Działaj:

  1. Pomyśl, jakie Ty dostrzegasz przeszkody w byciu efektywnym tatą. Czy są one rzeczywiście nie do przejścia? Może czasem trzeba zrobić coś dziwnego, niepopularnego, np. siąść z dziećmi w piaskownicy?
  2. Jaki wygląda stan Twojego serca – najważniejszego ojcowskiego organu? Jeśli widzisz, że wymaga przeglądu, przeczytaj/przesłuchaj „Serce ojca” lub weź udział w WarszTatach „Bliżej – pełna łączność”.
Grzegorz Rzeszutek

Autor

Grzegorz Rzeszutek

Tata trzech synów. Pedagog i informatyk. Prowadzi szkolenia komputerowe. Na co dzień pracuje z młodzieżą i rodzicami w I LO w Bytomiu. Interesuje się tyfloinformatyką, czyli wykorzystywaniem sprzętu komputerowego przez osoby niewidome. Laureat Nagrody MAX, trener Tato.Net.

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa