Nie zapominajmy zatroszczyć się o siebie

  • 29/12/2017

Najpiękniejsza kobieta na świecie, moja żona Małgorzata, urodziła nam trójkę dzieci – Jakub ma 15 lat, Hania 11 i Tymoteusz 8. Pamiętam, na świat przychodziło nasze pierwsze dziecko,jak trzymałem to zawiniątko z żółtą twarzą, bo Kuba oczywiście złapał żółtaczkę. To doświadczenie sprawiło, że poczułem bogactwo przedziwnych emocji, głównie wielkiej satysfakcji. Później, po chwili refleksji jakby się nogi pode mną ugięły i w głowie zakołatała mi taka myśl: czy ja będę potrafił go kochać? Czy ja będę potrafił być dla niego ojcem?

Te dwie proste myśli sprawiły, że poczułem, jakbym spadał w jakąś otchłań. Rozpłakałem się i później uświadomiłem sobie, że ja tak naprawdę nie wiem jak to jest być ojcem. Co prawda w sferze biologii to już się stało, natomiast ja nadal nie wiem, co to znaczy być ojcem. Moi rodzice się rozwiedli, kiedy miałem 12 lat, wychowywałem się w zasadzie wśród samych kobiet. Mając teraz te dwadzieścia parę lat, ja tak naprawdę nie wiedziałem co to znaczy być mężczyzną, ojcem tym bardziej.

Uważam, że poczucie bezpieczeństwa, które mam ofiarowywać moim dzieciom, jest nierozłącznie powiązane ze stopniem, w jakim ja znam siebie. By dać im to poczucie, muszę czuć się bezpiecznie sam ze sobą, muszę znać swoją tożsamość. W pewnym momencie doszedłem do wniosku, że  muszę dbać o siebie. Często łapię się na myśleniu o tym, że muszę zadbać o żonę, zadbać o dzieci, o finanse, o edukację, o to wszystko, co jest bardzo ważne. W tym wszystkim zapominałem jednak o sobie. Pomyślałem, że jeśli ja nie zadbam o siebie, to moje dzieci będą miały zaniedbanego ojca, przez co nie będę dla nich błogosławieństwem, nie będę dla nich źródłem poczucia bezpieczeństwa.

Aby psychicznie zadbać o siebie, potrzebowałem i nadal potrzebuję, przynajmniej 2 razy w roku spędzić kilka dni w samotności poza domem. Najczęściej jest to jakiś wyjazd w góry – pakuję plecak i jadę tylko po to, by poprzebywać sam ze sobą. Kiedy planowałem pierwszy wyjazd, miałem wątpliwości czy to aby nie jest egoizm. Czy nie myślę w tym momencie tylko o sobie. Zostawiam swoją żonę i dzieci na kilka dni i zmywam się, nie ma mnie. Spaceruję sobie po górach, podziwiam doliny, strumyki. Czy to nie jest egoizm? Wahałem się też, czy dobrze robię przeznaczając nasze wspólne pieniądze z budżetu domowego tylko i wyłącznie na mój indywidualny wyjazd w góry.

Zacząłem się w środku nawet oskarżać, ale doszedłem do wniosku, że muszę się tych oskarżycielskich głosów pozbyć. Naprawdę potrzebuję zadbać o siebie. W Księdze Rodzaju opisana jest piękna historia, która cały czas gra w moim sercu. Patriarcha Jakub wracał do swojego brata Ezawa, żeby się z nim pogodzić, bo kiedyś go oszukał. Wracał z całą swoją rodziną, z całym swoim dobytkiem i w połowie drogi rozbił obóz. W pewnym momencie coś w jego sercu zadzwoniło. Zostawił żonę, dzieci, dobytek, wszystkich służących, przeprawił się z powrotem na drugą stronę rzeki i tam, jak to jest napisane w Biblii, spędził czas w samotności. Podczas tych chwil  odosobnienia spotkał się z Bogiem i w dialogu między nim a Panem stała się rzecz niesamowita. Bóg nadał mu nowe imię. Powiedział – od tej pory już nie jesteś Jakub. Jesteś Izrael.

Ja swoje wyjazdy w samotności traktuję właśnie jako poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o  moje imię, męskie imię ojca. Modlę się wtedy, rozmawiam dużo z Bogiem, pozwalam sobie na głębszą refleksję i wracam do domu z poczuciem, że zrobiłem krok naprzód.

Staram się o ten spokój ducha również na co dzień. W mojej pracy kuratora sądowego, mam ciągłą styczność z ludzkim dramatem, z biedą, z patologią. Był taki czas, kiedy zawsze po pracy bardzo spieszyłem się do domu. Nie dbałem jednak przy tym o to, żeby po niej ochłonąć i z tymi wszystkimi problemami przyniesionymi z pracy wracałem do rodziny. Nie potrafiłem sobie wtedy poradzić ani ze swoimi emocjami, ani z nastrojami panującymi w domu. Nie było we mnie radości,  przyjeżdżałem jako człowiek obciążony. Postanowiłem sobie wtedy, że po każdym dniu pracy, z której codziennie wracam 30 kilometrów, będę się zatrzymywał, żeby pochodzić gdzieś nad rzeką przez godzinę czasu. Nie będę się przejmował tym, że w domu na mnie czekają, bo chcę przyjechać do domu radosny, odświeżony, chcę być błogosławieństwem dla moich dzieci.

Przyznam, że takich drobnych rzeczy dla siebie robię dość sporo. Oczywiście wcześniej uzgodniłem to z moją żoną. Wytłumaczyłem jej o co chodzi. Z jej strony widzę pełną akceptację, nie mam już wyrzutów sumienia. Mam natomiast poczucie, że w moim ojcostwie jest coraz więcej radości. Nie ma obowiązku, nie ma powinności, ale jest chęć i radość z tego, że jestem dla moich dzieci. Jestem wypoczęty, mam naładowany akumulator. Zadbałem o siebie, dałem sobie czas. To był bardzo przyjemny moment, kiedy zrozumiałem, że teraz jestem bardziej spontaniczny, wolny od obciążającego poczucia obowiązku, że jako ojciec muszę zrobić to czy tamto. Teraz nie muszę, po prostu chcę.

Ostatnio zabrałem mojego ośmioletniego Tymka do pracy, żeby pokazać mu, gdzie siedzę na co dzień. Kiedy jechaliśmy samochodem, włączyłem profilaktycznie radio, bo synek jest strasznym gadułą. Chciałem dać mu do zrozumienia, że chciałem posłuchać radia. W pewnym momencie usłyszałem „tato, mógłbyś wyłączyć radio? Chciałbym z tobą chwilkę pogadać”. No dobrze, porozmawiajmy. Tymek różni się od moich pozostałych dzieci, jest bardzo refleksyjnym chłopakiem. I zaczęły się trudne pytania. „Tato, powiedz mi, co jest największym nieszczęściem dla człowieka?” O proszę. Pomyślałem, że to świetny moment, żeby sprzedać mu parę wartości. Chwila refleksji i mówię „dla mnie największym nieszczęściem dla człowieka jest to, kiedy nie zna celu swojego życia. Jak nie wie po co żyje, jaki jest sens jego życia..” Rozwinąłem się, wszystko mu uzasadniłem, i po chwili słyszę:

-Nie, wiesz co tato? Dla mnie największym nieszczęściem dla człowieka jest bakłażan.

-Bakłażan?

-Tak, bo on ani surowy, ani smażony mi nie smakuje.

Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa