Na dwóch kółkach na Forum Tato.Net

Forum Tato.Net jest niezwykłym spotkaniem dla ojców. Dlaczego niezwykłym? – głównie z tego powodu, że pod jednym szyldem pozwala poczuć się swojsko osobom reprezentującym różny światopogląd, odmienny status zawodowo-społeczny czy posiadającym rozmaite sympatie polityczne. A to w dzisiejszych czasach rzadkość. Jak się przekonałem, wśród uczestników i sympatyków Forum Tato.Net znajdują się także… motocykliści!

Jak tu trafiłem?

Ale – jak mawiają pracownicy PKP – po kolei. Z Tato.Net jestem związany od prawie dwóch lat, wspierając inicjatywę przy tworzeniu rozmaitych materiałów komunikacyjnych. Jako ojciec cieszę się, że mogę wolontariacko wykorzystywać swoją wiedzę w tym obszarze (na co dzień pracuję jako menedżer ds. komunikacji w dużej firmie nieruchomościowej) i przyczyniać się do zwiększania świadomości innych ojców. Pisanie i redagowanie tekstów to jednak zupełnie inny poziom zaangażowania niż osobisty udział w Forum – flagowej corocznej inicjatywie Tato.Net. Przed ostatnim Forum (2017) uznałem jednak, że powinienem wyposażyć szewca – czyli siebie – w buty i wzbogacić dotychczasową wiedzę teoretyczną w aspekt praktyczny: uczestnictwo w Forum.

30 września. Rześki, acz słoneczny poranek. Aż korci, żeby do Łochowa (ok. 50 km od Warszawy) wybrać się na przejażdżkę moim ulubionym środkiem lokomocji, czyli motocyklem. Nie byłem pewien co do konwencji stroju (tzw. dress code w korpo-języku), więc na wszelki wypadek spakowałem także marynarkę i elegantsze spodnie. Ruszam w trasę – w promieniach wrześniowego słońca pokonując kolejne kilometry i tylko nie daje mi spokoju myśl, jakiego pokroju ludzi zastanę na miejscu. Przyznam szczerze, że obstawiałem profil lekko oderwanych od życia entuzjastów podejścia „deliberacyjno-koncyliacyjnego” – gadanie zamiast konkretnych działań. A w ogóle to po co się uczyć roli ojca – ojcem się po prostu jest!

Pierwsze wrażenia

Dojeżdżam do Łochowa. GPS pokazuje, że pałac powinien być gdzieś tu, więc skręcam w lewo na spory parking w pobliżu zabytkowych zabudowań. W tym samym momencie podjeżdża do mnie motocyklista, który od dłuższej chwili jechał za mną. I tu pierwsze zaskoczenie: „Cześć, ty też na forum?” – wita mnie kierowca jednośladu. Okazuje się, że żaden z nas nie ma stuprocentowej pewności co do miejsca docelowego, ale przecież we dwóch jakoś znajdziemy drogę. I faktycznie – już po kolejnych kilkuset metrach jesteśmy na ogromnym (choć szczelnie zastawionym samochodami) parkingu hotelu Arche. Jeszcze parę minut do rozpoczęcia Forum, więc ucinamy sobie pogawędkę z nowopoznanym motocyklistą – Michałem.

Myślę sobie: co ja tu robię? Co tu robią ci wszyscy – tak jednak odmienni – ludzie? Najwyraźniej jest jakaś jednocząca ich idea, jakiś wspólny mianownik.
Po szybkiej rejestracji jako pełnoprawni uczestnicy Forum Tato.Net wkraczamy na salę i … z trudem odnajdujemy jakiekolwiek wolne miejsca siedzące! Nie mieści mi się w głowie, że tak ogromna sala jest wypełniona po brzegi – i to w dodatku samymi facetami. Od razu rzuca się w oczy zróżnicowanie audytorium: po mojej prawej stronie siedzi dystyngowany pan w garniturze i pod krawatem, a przede mną – człowiek w glanach i czarnej bluzie z heavy-metalowymi napisami. Podobnie w kwestii wieku: cieszę się, że uplasowałem się w środku stawki (tak mi się przynajmniej wydaje). Myślę sobie: co ja tu robię? Co tu robią ci wszyscy – tak jednak odmienni – ludzie? Najwyraźniej jest jakaś jednocząca ich idea, jakiś wspólny mianownik.

Wspólny mianownik

Moje odczucia potwierdził Darek Cupiał, który otwierając Forum podkreślił, że ojcostwo i chęć doskonalenia się w tej roli jest płaszczyzną wspólną dla osób reprezentujących odmienne poglądy polityczne, wrażliwość społeczną czy status zawodowy. I to w moim przekonaniu jest kluczowe przesłanie nie tylko Forum, ale i całej inicjatywy Tato.Net: to nie Twoje przekonania polityczne czy religijne są istotne, ale fakt, że jesteś ojcem i to w dodatku takim, który chce swoje ojcostwo świadomie szlifować.

Część plenarna Forum to kolejne odkrycia spod znaku nieoczywistych wymiarów ojcostwa: jezuita Józef Augustynbadający ojcostwo z perspektywy duchowej. Joshua Becker, który jest jednym z czołowych minimalistów w Ameryce. Autentyczny jak zawsze Marek Kamiński, podróżnik, a zarazem ojciec Poli. Na dokładkę kabareciarz Dariusz Kamys (kabaret „Potem”, kabaret „Hrabi”) w bodaj najpoważniejszej ze swych ról – ojca adoptowanych dzieci. Wraz z Kamysem mówi pułkownik Paweł Wiktorowicz, komandos (obecnie jest terytorialsem), który przyznał, że wojskowy dryl nie do końca się sprawdza w jednostce domowej.

Warsztaty: nastolatki i work-life balance

Po szybkiej kawie przyszła pora na pierwszą serię spotkań tematycznych. Jako że jestem ojcem nastolatki, udałem się na warsztat Pawła Wolińskiego (niestety nie doszukałem się żadnego pokrewieństwa) pt. „Wolny nastolatek i zdyscyplinowany ojciec czy zdyscyplinowany nastolatek i wolny ojciec”. Nie wiem, czy na pozostałych spotkaniach siedzenie na podłodze było normą, ale ten warsztat zdecydowanie był sukcesem frekwencyjnym. Chociaż z prowadzącym w wielu kwestiach się nie zgadzałem, niemniej jednak jego doświadczenia ojcowskie bardzo mnie zainspirowały do przemyśleń co do granic wolności, które stawiamy naszym nastoletnim dzieciom.

Po obiedzie udałem się krętą drogą do sali na poddaszu, gdzie odbywał się warsztat pt. „Sposoby na work-life balance zapracowanego ojca” prowadzony przez Zbigniewa Korbę. Znam Zbyszka jako wybitnego prawnika od fuzji i przejęć (przez pewien czas miałem przyjemność z nim pracować), natomiast nie zdawałem sobie sprawy z jego aktywności pisarskiej. Opierając się na swojej ojcowskiej powieści „Transakcja” Zbyszek zaangażował zgromadzonych uczestników (znowu gęsto wypełniony pokój) w szukanie sposobów na bardziej efektywne wykorzystanie czasu – tak, aby móc go spędzać z rodziną.

Bardzo żałuję, że nie dane mi było uczestniczyć w zamykającej Forum sesji plenarnej. Niemniej jednak nawet tych parę godzin udziału w rozmaitych wystąpieniach wystarczyło mi jako intelektualne paliwo i motywacja do bycia lepszym tatą. Uświadomiłem sobie, że jest wiele sposobów na doskonalenie się w roli ojca i to ode mnie zależy dobór tych, które w mojej sytuacji okażą się najbardziej efektywne. Ponadto miło było odkryć, że takich poszukujących ojców jak ja jest zdecydowanie więcej; może nas różnić mnóstwo aspektów, ale łączy dążenie do codziennego stawiania czoła ojcowskim wyzwaniom.

P.S. Mam nadzieję, że na kolejne Forum razem z Michałem skrzykniemy grupę motocyklową.

Przeczytałeś? Działaj:

  1. Pomyśl, ile czasu poświęcasz na swoje hobby, pasje. Porównaj z tym ile czasu przeznaczasz na swój rozwój jako ojca.
  2. Pomyśl, jakie konkretne działania podejmujesz, żeby stać się lepszym tatą. A może kończy się na planach i zamiarach? Pomyśl,
  3. Zaplanuj udział w WarszTatach Tato.Net lub Forum Tato.Net. Skorzystasz na tym Ty i cała rodzina.
marwol76

Autor

Marcin Woliński

Ojciec dwóch córek: nastolatki (15 lat) i przedszkolaka (4 lata). Z wykształcenia dziennikarz: niepraktykujący, ale wierzący - w sens słowa i jego moc wpływania na relacje między ludźmi. Od kilkunastu lat zajmuje się komunikacją w dużych firmach: wewnętrzną, PR, aż po komunikację z klientami i employer branding.

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa