Męska decyzja = wartości, cele i cierpliwe zaangażowanie

  • Dodano: 15 wrzesień 2016

Z PRZEMYSŁAWEM BABIARZEM – ambasadorem Forum Tato.Net ODWAGA & ROZWAGA – rozmawia Rafał Janus

przed-startem

Sportowcy to długodystansowcy, niezależnie od dyscypliny…

Rafał Janus – Co Pana zdaniem kryje się za powiedzeniem „męska decyzja”?

Przemysław Babiarz – Myślę, że kryje się zdecydowanie, a za zdecydowaniem kryje się dobre rozeznanie sytuacji. Z kolei za dobrym rozeznaniem sytuacji kryje się zarówno pewna kompetencja, jak i system wartości, bez którego nie wiemy, co jest ważne, a co najważniejsze. System wartości pozwala nam podejmować zdecydowane decyzje, kiedy musimy wybierać na przykład pomiędzy dwoma dobrami. Dzięki systemowi wartości widzimy, które dobro znajduje się wyżej w hierarchii.

Tymczasem współczesność cierpi na brak decyzyjności. Choć na co dzień stykamy się z wieloma określeniami dotyczącymi ludzi powołanych do podejmowania decyzji (mamy różnego rodzaju menedżerów, prezesów, prime ministrów), to bardzo często nie możemy doczekać się potrzebnych decyzji. Widać to choćby na gruncie polityki międzynarodowej. Kiedy wielcy przywódcy spotykają się na ważnej konferencji, oczekujemy, że podejmą decyzje na przykład w kwestii bezpieczeństwa ludzi mieszkających na jakimś terytorium, a oni składają tylko okrągłe deklaracje.

Przekładając to na życie każdego z nas: nie ma nic gorszego, niż nie podjęcie decyzji, bo czasami nawet zła decyzja, czyli decyzja błędna, posuwa rzeczy do przodu. Każda decyzja ma swoje konsekwencje, a te konsekwencje przekładają się na naszą wiedzę, a nawet głębiej – na nasze doświadczenie, coś, co nas wzbogaca. Jeśli człowiek się pomylił, to przynajmniej będzie wiedział, że się pomylił. Natomiast jeśli nie wykonamy żadnego ruchu, nie podejmiemy żadnej decyzji, to świat zastyga w miejscu. I takich mikroświatów zastygniętych w miejscu mamy wokół całą masę.
Czyż nie na to choruje dzisiaj młode pokolenie? Mówi się o nim przecież, że nie potrafi zdecydować kim chce być, ponieważ brakuje mu wzorców, a do tego żyje w świecie, który jest rozchwiany, który nie proponuje wyraźnie nakreślonych systemów wartości. Tym cenniejsza staje się umiejętność podejmowania decyzji. Innymi słowy: męska decyzja to dzisiaj prawdziwy diament.

 

 

RJ – Wynika z tego, że temat zbliżającego się Forum Tato.Net – Odwaga i rozwaga, dotyka kwestii bardzo aktualnej, wręcz palącej…

PB – Oczywiście. Bardzo aktualnej. Żeby lepiej to zrozumieć, chciałbym zwrócić uwagę na ważny czynnik, jakim jest czas. Każda decyzja to jakiś punkt zwrotny, od którego zaczyna biec czas, a wraz z nim zaczynają pojawiać się konsekwencje tej decyzji. I tu potrzebna jest cnota cierpliwości. Z jednej strony, musimy umieć „oddzielić światło od ciemności”, kiedy podejmujemy decyzję, ale później musimy umieć cierpliwie czekać na konsekwencje tej decyzji. I tutaj mamy do czynienia z drugą, po braku decyzyjności, chorobą naszych czasów. Jest nią niecierpliwość. Chcemy mieć efekty decyzji od razu. I zanim decyzja zrodzi swoje owoce, gdy tylko pojawi się jakaś wątpliwość, mówimy, że decyzja była błędna i zmieniamy kierunek. Na przykład zdecydowaliśmy, że zbudujemy dom, ale pojawiają się problemy z uzyskaniem pozwolenia na budowę, więc rezygnujemy. Tymczasem każda decyzja musi się zrealizować, tak jak każdy ludzki los musi się zrealizować…

RJ – Zatem męska decyzja domaga się też pewnej wytrwałości, odpowiedzialności …

PB – Męskie decyzje w naszej historii często podejmowały kobiety. Kiedy po wojnie zabrakło w domach mężów i ojców, to one decydowały o kwestiach gospodarczych, brały odpowiedzialność za utrzymanie dzieci, brały na siebie ten krzyż. Dzisiaj, w mediach, czy tych wielkich czy społecznościowych, które też stają się wielkie, najbardziej preferowanym stylem życia jest zabawa – homo ludens. Człowiek ma się dobrze bawić, a wszystko, co przeszkadza tej zabawie, musi być stopniowo usunięte. Najpoważniejsze decyzje, jakie mamy podjąć, to wybór konsumpcji: czy mamy konsumować to czy tamto. Kryterium wyboru staje się poziom dostarczanej przyjemności. W takim kontekście kulturowym, mówienie o poświęceniu, niesieniu krzyża, czy cierpieniu, może działać odstraszająco. Chociaż na innych może też działać odświeżająco, zwłaszcza kiedy te klasyczne pojęcia odpowiednio się wytłumaczy i nasyci je współczesną interpretacją…

RJ – Może zatem odwołamy się do Pana doświadczenia i spróbujemy nasycić je porównaniem do świata sportu. Bo przecież bez odwagi niezbędnej do przekraczania kolejnych barier, nie osiągaliby sukcesów. Z drugiej strony akt odwagi na skoczni czy torze, poprzedzony jest rozważnym, wręcz metodycznym i żmudnym przygotowaniem, wymagającym nieprzeciętnej wytrwałości i poświęcenia. Czego zatem od sportowców możemy się nauczyć, zwłaszcza jako ojcowie?

PB – Sportowcy, bez względu na konkurencję, działają długodystansowo. Sprawdzian wyników, na przykład jakieś zawody, następuje zawsze po jakimś dłuższym okresie przygotowań. W lekkiej atletyce to zwykle odbywa się w cyklu rocznym. Po roztrenowaniu poprzedniego sezonu i odpowiednim wypoczynku, rozpoczynają się przygotowania do kolejnego sezonu. Jako pierwszą cechę lekkoatleci rozpracowują wytrzymałość, oznacza to małe, ale długotrwałe wysiłki. Potem schodzą do siłowni i podnoszą duże ciężary. I w pewnym momencie człowiek jest taki bardzo zamulony, mięśnie są zakwaszone, pojawia się zmęczenie. Ale w tym momencie nie można porzucić przygotowań, bo przestaniemy się posuwać do przodu, wrócimy do punktu wyjścia. Musimy to zatem jakoś znosić.

Jeśli to przetrwamy, można przejść do treningu technicznego, bardziej specjalistycznego. To jest też ciekawe, że nawet doświadczeni sportowcy, muszą tą technikę na swoim poziomie co sezon szlifować niejako od nowa. Kluczowe jednak w tym, o czym mówimy jest zorientowanie na cel i nie rezygnowanie, choć pojawiać się będzie wiele takich etapów treningu, kiedy to człowiek będzie się czuł gorzej i będzie miał gorsze wyniki, niż wtedy, kiedy rozpoczynał przygotowania. Potrzebne jest więc pewnego rodzaju zaufanie, że choć teraz jest gorzej, to jest to zamierzony element planu i wkrótce będzie lepiej. Tak, jak z trampoliną na pływalni: aby się wybić, musimy ją nagiąć w dół.

RJ – Jeśli dobrze rozumiem, to oznacza, że powinniśmy trenować podejmowanie decyzji pomimo niepowodzeń, bo tylko w ten sposób będziemy zdolni do dokonywania naprawdę poważnych wyborów, kiedy przyjdzie życiowy sprawdzian. Jak choćby sprawdzian, wobec którego stanął rotmistrz Pilecki. Przywołuję tutaj tego ojca i bohatera, ponieważ w jego postać, w filmie mu poświęconym, wcielił się inny ambasador tegorocznego Forum Tato.Net, pan Marcin Kwaśny. Miejmy nadzieję, że wobec tak dramatycznych wyborów, nie przyjdzie nam stawać. Niemniej jednak, żeby lepiej przygotować się do ważkich decyzji, dobrze jest chyba nie uciekać od codziennych drobnych domowych wyborów, konkretnych sytuacji, które wymagają od nas podejmowania męskich decyzji.

PB – Mam teraz przed oczyma jedną taką konkretną sytuację: wysłanie dziecka po raz pierwszy na obóz. Dotąd jeździło razem z rodzicami na wakacje, teraz ma jechać po raz pierwszy samodzielnie. Trudna decyzja, ale ją podejmujemy – dziecko jedzie. Zaczyna nam jednak towarzyszyć pokusa, żeby co chwilę sprawdzić, jak ono daje tam sobie radę. Możliwość zaspokojenia tej pokusy mamy dziś na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wstukać numer telefonu. Pytanie jednak czy częste dzwonienie nie będzie wycofaniem się z podjętej wcześniej decyzji o tym, że dziecko samodzielnie ma stawić czoła wyzwaniom, jakie czekają na nie podczas takiego wyjazdu.

Te dylematy, na etapie szkoły podstawowej, są jednak świetną szkołą dla rodziców, biorąc pod uwagę, że podobne, acz poważniejsze dylematy, pojawią się na przykład na początku studiów, kiedy dziecko powinno już być samodzielne. Czy wtedy uda się nam wycofać na pewną odległość czy szybko się złamiemy i dalej będziemy chcieli wszystko kontrolować? Czy pozwolimy wtedy dziecku na to, by podejmowało własne decyzje i uczyło się na niepowodzeniach? Czy „zadbamy” o to, by wszystko potoczyło się „perfekcyjnie”?

Nie da się podejmować samych dobrych decyzji. To niemal pewne. Natomiast musimy mieć wystarczająco dużo zaufania do celu i środków podejmowanych dla zrealizowania tego celu, żeby pozwolić sobie na ryzyko.

RJ – Nie możemy więc też oczekiwać jakichś gotowych recept na wszystko, które zdejmowałyby z nas ten ciężar podejmowania ryzyka…

PB – Takich szczegółowych instrukcji, jak tych do składania mebli z IKEI, nie ma. Natomiast sprawy generalne wydają się być jednak dosyć klarowne. Na przykład to, że nie ma dobrych decyzji bez uświadomienia sobie celu i bez systemu wartości. Bez tego podjęcie dobrej decyzji graniczy z cudem. Kiedy tego brakuje ludzie, aby podjąć decyzję, sięgają po różne głupie metody, jak choćby wahadełko czy rzucanie monetą. My chcemy jednak podejmować decyzje w sposób, który daje znacznie większe prawdopodobieństwo trafności, niż 50 na 50. Dlatego trzymamy się pewnego systemu wartości, bo to na dłuższym dystansie, na dystansie życia, pomimo różnych porażek pod drodze, przyniesie zwycięstwo.

RJ – Gdzie szukać trenerów, od których można by się uczyć tej niełatwej sztuki podejmowania męskich decyzji?

PB – Myślę, że w najszczęśliwszej sytuacji są ci ludzie, których trenerami byli ich rodzice. Nawet jeśli na pewnym etapie życia buntowali się przeciwko rodzicom, to po osiągnięciu pewnego stopnia dojrzałości, przypominają sobie, że mój ojciec lub moja matka zrobili tak i tak, i to było dobre. Ci, którzy nie mają takiej możliwości, mogą sięgać po inne źródła inspiracji. Najlepszym jest z pewnością bezpośrednie spotkanie z drugim człowiekiem, który może podzielić się swoim doświadczeniem. Choćby takie spotkanie, jak Forum Tato.Net. To zawsze będzie cenniejsze, niż lektura, choć oczywiście dobrą lekturę też do takich źródeł inspiracji należy zaliczyć. Jednak kontakt z żywym człowiekiem, który coś wartościowego przekazuje, jest bardziej inspirujący i wiarygodny, niż kiedy o tym się tylko czyta.

Mam jeszcze dwie refleksje związane z tematem tegorocznego Forum Tato.Net. Mianowicie, jest taka kategoria psychologiczna, jak sprawy niezałatwione. Czasem w terapii mówi się, że ktoś niesie ze sobą bagaż spraw niezałatwionych, czytaj: bagaż nie podjętych decyzji . To jest chyba coś najbardziej obciążającego. To już nie jest krzyż, który się niesie aż do zwycięstwa. To jest raczej zbędny balast, który nie pozwala się nam oderwać od ziemi, wypłynąć na powierzchnię.

I druga myśl, tez bardzo ważna: tak, jak natura nie znosi próżni, tak jeśli my nie podejmiemy decyzji, ktoś inny podejmie ją za nas. Warto to sobie uświadomić, bo nie zawsze chcemy, żeby ten ktoś je podejmował. I nie chodzi o to, że jak rodzic nie podejmie decyzji, to podejmie ją dziecko, albo jeśli mąż nie podejmie, to podejmie żona. Bo to jest takie uzupełnianie się w ramach jednej konkretnej wspólnoty życiowej. Mówię tu raczej o tym, że jeśli my nie podejmiemy pewnych decyzji, to podejmie je za nas aktualnie panująca moda, czy lansowane w mediach opinie, jednym słowem – szeroko rozumiany współczesny świat.

 

Przemyslaw-Babiarz

Przemysław Babiarz – popularny dziennikarz telewizyjny i komentator sportowy, z wykształcenia aktor. Biega w maratonach. Ojciec dwojga dorosłych już dzieci. Lektor audiobooka Wspaniały czas zmian z serii Przygoda Bycia Ojcem.