Mariusz Mucha, Panowie nie bójcie się rodzić

  • Dodano: 22 czerwiec 2016

Rozmowa z prof. dr hab. Janem Oleszczukiem, kierownikiem Katedry i Kliniki

Położnictwa i Perinatologii AM w Lublinie

–           Obrazek sprzed 20-30 lat: matka rodzi gdzieś na sali porodowej.. Ojciec czeka na efekt w domu, w pracy, czy z kolegami. Do szpitala przychodzi po wszystkim, dowiedzieć się o płeć swej pociechy. Czy dzisiejsi tatusiowie różnią się od swych ojców?

–           Oczywiście wtedy panowały zupełnie inne warunki, niemniej jednak zmiany są kolosalne, trudno nawet opisać jak wielkie. To co widzę od kilku lat jest niebywałe. Zachowanie przyszłych ojców, tak w czasie ciąży partnerki, jak i później, tuż przed porodem i w jego trakcie – coś musiało się zmienić w  psychice polskich mężczyzn, w sposobie życia i patrzenia na świat. I to zmieniło się na plus oczywiście. W tym wypadku można mówić o prawdziwym ojcostwie. Bycie przy matce swego dziecka podczas porodu jest dla nich czymś zupełnie naturalnym.

–           Obecność ojca na sali porodowej ważna jest zapewne również dla matki?

–           Ojcowie nawet nie zdają sobie sprawy, jak jest to ważne dla przyszłych matek. To, jak są szczęśliwe z ich obecności  widzę często w oczach rodzących. Tuż obok jest ich życiowy partner, trzyma je za rękę – dla wielu mężczyzn rzecz być może bez większego znaczenia – dla kobiet ma olbrzymią wartość. Moim zdaniem sam proces porodu przebiega dużo lepiej, gdy obecny jest przy tym ojciec dziecka. Rodzącej kobiecie jest po prostu łatwiej przez to przejść. Jest dużo spokojniejsza, gdy wśród obcych twarzy widzi tę znajomą, kochaną.

–           Czyli poleca Pan, Panie Profesorze poród rodzinny?

–           Jak najbardziej do tego zachęcam. Nie ma przeciwwskazań – jedyne ryzyko z tym związane, jakim jest możliwość infekcji dziecka i matki – dzisiejsza medycyna w Polsce zredukowała do absolutnego minimum.  Jest za to wiele korzyści – do komfortu kobiety do dojrzałego współrodzicielstwa  ojców, które zaprocentuje w przyszłości.

–           Rozmawiał Mariusz Mucha

Możesz być zainteresowany również...