Priorytetem do ojca – recenzja „Listu do taty”

Każdy list to inna historia. Czasem smutna, ale większość buduje i inspiruje.

Chcesz się przekonać, jak ważny dla dziecka jest ojciec? Przeczytaj. To, co polecam, to nie nudny podręcznik psychologiczny. Wystarczą listy. Listy, które dzieci napisały do swoich ojców. Silne emocje gwarantowane. I zaskoczenie. Szczerość wyznań i wnikliwość obserwacji zadziwiają. Mężczyźni lubią konkrety, a dzieci to czują. Piszą krótko, na temat i prosto do serca. Rozumieją więcej, niż może nam się wydawać.

Lektura listów potwierdza prostą prawdę – dzieci, które wychowują się z ojcem, są szczęśliwe, ufne, kreatywne, natomiast te, w których życiu ojca brakuje, przepełnione są smutkiem, żalem, a nawet agresją, w którą przeradzają się te trudne uczucia.

„Prowadzisz mnie drogą, na której są drogowskazy i wcale nie są to znaki zakazu, ale podpowiedzi, którędy mogę podążać, żeby być dobrym człowiekiem” – pisze szczęśliwy Łukasz. Beatrice zwierza się: „Mówisz mi, że mam prawa, ale i obowiązki. Dajesz mi wskazówki, ale nie decydujesz za mnie, bo mam prawo wyboru. Bardzo Ci dziękuję i proszę, dbaj o siebie, bo chciałabym się jeszcze wiele od Ciebie nauczyć”. Jakże budujące są powyższe wyznania! W książce znajdziemy ich dużo więcej. Dzieci naprawdę zauważają i doceniają to, co ojcowie dla nich robią, to, że poświęcają im czas, są z nimi. Próbują nawet tłumaczyć sobie i zrozumieć sytuacje trudne, czas rozłąki, wyjazdu, przypadek odejścia czy nałogu. Tylko trudniej im radzić sobie wówczas z emocjami. Czasami w ogóle sobie nie radzą. Oto na przykład wypowiedź Patrycji: „Gdy widzę Go pijanego, ogarnia mnie szał i płaczę. Żyję w codziennym stresie (…). To, co robi Tato, jest straszne, a ja ciągle się przez niego denerwuję i przeklinam Go. Już nie chciałabym, aby się zmienił, bo i tak bym Mu nie wybaczyła. Chciałabym tylko, żeby się wyprowadził”. Równie gorzkie wyznanie czyni Zosia: „Tata ma drugą żonę, za którą nie przepadam (…). Próbuję nie pokazywać tego po sobie, ale gdzieś w środku mnie jest nienawiść do Niego i jego drugiej żony”.

Każdy list to inna historia. Większość buduje i inspiruje: tylko czytać i się uczyć. Ojcowski rachunek sumienia i wnioski nasuwają się same: jeśli nie chcę, by moje dziecko poddało się złym wpływom otoczenia, weszło w podejrzane środowisko – muszę przy nim być. Jeśli chcę, by moje dziecko było szczęśliwe – muszę przy nim być. Nic nie zastąpi obecności ojca i nie ma tu miejsca na dyskusję. Dzieci piszą prosto: „Proszę, naucz mnie, jak nie ulegać wpływom innych…” (Olencjusz), „Chcę, abyś szedł ze mną przez moje życie; wiem, że wtedy będę bezpieczna, odważna i nie zgubię właściwej drogi” (Rozi).

„Dawno tak się nie wzruszyłem, jak przy czytaniu tych listów” – powiedział na zakończenie IV edycji konkursu senator Jarosław Duda i z całą pewnością powtórzy te słowa każdy, kto przeczyta List do Taty.

 

Agnieszka Łagowska

Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net