Łatwiej przewrócić hełm na lewą stronę czy zmotywować nastolatka?

– Tutaj zbudujemy – powiedział Artur.
– Tutaj? – zapytał tata.
– Tak; zobacz, tu jest równo i mamy sporo liści. Tam leżą suche gałęzie bukowe – wskazał ojcu palcem.
Ich szałas był doskonały. Przez ostatnie pięć lat intensywnej pracy nie widziałem tak dobrze przygotowanego schronienia.

Wysokie, porośnięte lasem wapienne wzgórze tętniło życiem, mimo że była już połowa października. Trzask łamanych gałęzi wdzierał się w ciszę tego magicznego miejsca. Zespoły ze Szkoły Przetrwania Taty i Nastolatka ruszały do pracy, by przygotować schronienie na noc.

– Tutaj zbudujemy – powiedział Artur.

– Tutaj? – zapytał tata.

– Tak; zobacz, tu jest równo i mamy sporo liści. Tam leżą suche gałęzie bukowe – wskazał ojcu palcem.

Ich szałas był doskonały. Przez ostatnie pięć lat intensywnej pracy nie widziałem tak dobrze przygotowanego schronienia. Zbliżała się noc – miało padać. To nie była już zabawa na świeżym powietrzu polegająca na składaniu patyków w letni ukrop. Widziałem, że tego wieczoru Maciej był dumny z syna.

Następnego dnia zadaniem zespołów było wykonanie łuku z litego kawałka dębowego drzewa. To była ciężka i wymagająca praca. Przekazałem instrukcje krok po kroku. Ojcowie z synami zaczęli działać. Tym razem to Maciej pierwszy zabrał się do pracy.

– Chodź, potrzymaj mi tutaj, Artur, proszę cię! – powiedział głośno.

– Dobra – odparł syn, chwytając za pień drzewa. Ojciec wbijał kliny, rozszczepiając materiał na pół.

Nie minęło piętnaście minut, a spotkałem Artura kręcącego się w pobliżu, jakby czegoś szukał. Ojciec dzielnie walczył z kłodą, łupiąc siekierą wewnętrzną stronę.

– Tak będzie dobrze, Michał? Do którego momentu zebrać materiał? – zapytał mnie.

Określiliśmy kształt łuku i zakres dalszej pracy.

– Artur, no chodź, pomóż mi! – wołał Maciej, ale zaraz zajmował się pracą na następny kwadrans, a syn robił swoje.

Spotkałem go jeszcze przy ognisku i zapytałem, dlaczego nie pracuje z tatą. Nie dostałem żadnej odpowiedzi prócz przewracania oczami ku górze. Poprosiłem, by wrócił do ojca.

Czas mijał i powoli musieliśmy kończyć łuki.

– Reszta to zadanie domowe; spotkajmy się za kwadrans pod spadochronem – powiedziałem, wskazując w kierunku rozpiętego między drzewami spadochronu komandosów jednostek specjalnych.

Podsumowanie odbywało się w dwóch grupach. Zarówno młodzież, jak i ojcowie mieli swojego trenera. Zapytałem ojców o to, jak im się dziś pracowało. Część z nich była zadowolona z efektów współpracy z synami, jednak Maciej nie. Jak myślisz, z czego to wynikało? Przecież pierwszy dzień poszedł im znakomicie! Ich współpraca i schronienie było wręcz doskonałe. Dlaczego?

Przychodzi taki dzień, kiedy to dziecko staje się bohaterem. To dzień, kiedy jako ojciec musisz zejść z piedestału i pozwolić synowi przejąć inicjatywę. Dać przestrzeń nastolatkowi; przestrzeń do myślenia i przestrzeń do działania. Schronienie ewidentnie było tworzone przez Artura. Chłopak sam wybrał rodzaj konstrukcji i miejsce i zaplanował, z czego będzie szałas. Ojciec w zasadzie tylko pomagał w budowaniu i wspierał jego pomysł, czasem służył radą. Syn czuł się odpowiedzialny za dzieło i za to, żeby nie zmokli w nocy. To było ważne. Twój nastoletni syn chce robić rzeczy ważne, chce być odpowiedzialny za duże sprawy!

Drugiego dnia ojciec sam przejął inicjatywę; syn został w cieniu jego decyzji i działań. Miał być tylko pomocnikiem. Ta rola mu nie odpowiadała, bo był gotowy na więcej. Co jeszcze wydarzyło się, kiedy ojciec Artura ciężko pracował? Kręcąc się tu i tam, młody chłopak skonstruował własny łuk. Nie znajdując uważnego ojca, zaczął działać sam.

Co motywuje młodzież do działania? Odpowiedzialność za ważne rzeczy i poczucie sprawstwa, niezależność oraz brak kontroli zewnętrznej. To jest klucz do wyzwolenia motywacji wewnętrznej. Gdyby Maciej się nim posłużył, wówczas Artur – tak jak podczas budowy szałasu – dałby z siebie wszystko. Dodam, że ojciec wyciągnął wnioski z tej lekcji i całą pracę przy wykończeniu łuku przekazał Arturowi. Pewnie was to nie zdziwi, ale kiedy syn dostał wolną rękę, faktycznie udało im się zrobić wspaniały łuk!

Maciej przeniósł lekcję na codzienność, a Ty, tato, czy jesteś gotowy? Czy jesteś gotowy dać swojemu synowi pole do działania? Na ile pozwalasz mu robić ważne, męskie rzeczy i ponosić za nie odpowiedzialność? Co blokuje Cię przed przekazaniem mu inicjatywy? Kiedy i w jaki sposób dasz mu do zrobienia rzeczy atrakcyjne i naprawdę męskie?

Przeczytałeś? Działaj:

  1. Przeanalizuj sytuację. Poszukaj obszarów, działań, obowiązków, które mogą być dla twojego syna ciekawe, a w które go nie wpuszczasz.
  2. Zaproponuj synowi dwa nowe dla niego wyzwania:
    • pierwsze dotyczące domu,
    • drugie związane z czymś, co jest dla niego atrakcyjne, a co wykonujesz poza domem. To może dotyczyć Twojego sposobu spędzania wolnego czasu.
  3. Zapytaj go, czego chciałby Cię nauczyć, co pokazać. Bądź otwarty na nowe doświadczenia związane z jego światem.
Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa