Sekunda, od której zależy Twoje ojcostwo

  • 28/12/2017

Tego lata odbyłem podróż. Wybrałem się z moim ojcem na wycieczkę do dawnej stolicy naszego kraju. Mieliśmy następnego dnia wieczorem wysłuchać koncertu wybitnego jazzowego saksofonisty. Mając w perspektywie półtorej dnia, zdecydowaliśmy się odwiedzić kilka miejsc. Wyprawa nabrała kolorów już podczas jazdy samochodem. Pokonywaliśmy kilometry, ale również lata. W trakcie trzygodzinnej jazdy samochodem poznałem mojego Tatę lepiej niż podczas ostatnich lat. Zrozumiałem, że jego i moje ojcostwo są ściśle ze sobą związane. Wiem też, że on także był synem i jego ojcostwo było związane z ojcostwem jego ojca, mojego dziadka.

Przez lata trwałem w przekonaniu, że moje niepowodzenia, ułomności i przegrane, a zwłaszcza niskie poczucie własnej wartości, brak pewności siebie, są wyłącznie winą taty. Jako muzyk większość roku przebywał za granicą. Był nieobecnym ojcem również wtedy, gdy był w domu. Odnosiłem wrażenie, że wiele przedmiotów i osób (telewizor, komputer, koledzy), są ważniejsze niż ja. Jedna sytuacja szczególnie utkwiła w mojej pamięci. Był to czas, w którym tata był w domu i obiecał mi, że pobawi się ze mną. Kiedy chciałem, by zrealizował swoją obietnicę, dał wyraźnie znać, że nie spędzi ze mną czasu. Dopiero po usilnych namowach i groźbach skierowanych w mojej obecności od mamy zabawa mogła się odbyć. Ten i wiele innych momentów doprowadziły do sytuacji, w której ojciec w moich oczach stracił autorytet. Jednocześnie miałem w sercu rosnące pragnienie, by założyć rodzinę. Wzorcami ojcostwa były dla mnie mama i babcia. Chciałem być najlepszym ojcem na świecie. Recepta była jasna – będę całkiem inny niż mój ojciec.

W międzyczasie podczas formacji w katolickiej wspólnocie zrozumiałem, że budowanie mojego ojcostwa na antytezie ojcostwa mojego ojca będzie dysfunkcyjne. Nieobecność chciałem zastąpić bombardowaniem swoją osobą moich dzieci, nałogi żelazną dyscypliną. Stało się jasne, że nadszedł czas na pojednanie. Kiedy zdecydowałem się na to, zacząłem się bardzo stresować, bałem się, że nie będę w stanie wykrztusić z siebie słowa. Rozmowa trwała nie więcej niż 30 sekund. Powiedziałem krótko, że dziękuję mu za wiele rzeczy, zwłaszcza za to , że dzięki jego pracy niczego mi nie brakowało. Potem powiedziałem, że przebaczyłem mu wszystkie jego zaniedbania. Widziałem, jak w jego oczach pojawił się smutek. Przeprosił mnie, padliśmy sobie w ramiona. Po uczestnictwie w jednym z warsztatów Tato.Net podjąłem decyzję, by zacząć pielęgnować i świętować relację z moim ojcem. Dlatego wyjechaliśmy na dwa dni do Krakowa. W zeszłym tygodniu poprosiłem go, by mi pobłogosławił. Kiedy to bez wahania uczynił, wiedziałem, że zaczyna się nowy rozdział w moim życiu. Do tej pory żyłem zniewolony piętnem porównywania się z nim i udowadniania jemu, sobie i innym, że jestem lepszym ojcem. Teraz jestem wolny – mój ojciec przestał być w centrum mojej uwagi, stanął obok mnie jako przyjaciel, do którego zawsze mogę się zwrócić o pomoc i radę.

Patrząc wstecz na moje życie wiem, że między efektywnym, zdrowym, zaangażowanym ojcostwem a ojcostwem chorym, zaborczym, toksycznym jest bardzo cienka granica. Twoje ojcostwo zależy od sekund, a właściwie to od jednej sekundy, sekundy w której podejmiesz decyzję o przebaczeniu i pojednaniu ze swoim ojcem. Jeżeli jest to dla Ciebie zbyt trudne, ułóż sobie dwa krótkie zdania: za co jesteś ojcu wdzięczny, za co mu przebaczasz. Naucz się ich na pamięć i powiedz je swojemu ojcu. Jakkolwiek trudne Ci się to wyda, pamiętaj, że tu chodzi o Ciebie i Twoje dzieci. Zrób to.

Przeczytałeś? Działaj:

  1. Podejmij decyzję o przebaczeniu.
  2. Ułóż sobie dwa krótkie zdania: za co jesteś ojcu wdzięczny, za co mu przebaczasz.
  3. Naucz się ich na pamięć.
  4. Powiedz je swojemu ojcu.
Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa