Czy dobry ojciec powinien motywować swoje dzieci do pracy lub nauki?

  • 29/12/2017

Któż z nas, ojców, nie marzy o „zmotywowanym dziecku”? Niektórzy sądzą nawet, iż jest to jedno z głównych zadań zaangażowanego ojcostwa. Jak to zatem wykonać – jak zaprojektować proces budowania motywacji wewnętrznej w naszych dzieciach?

Dlaczego wewnętrznej? Ano dlatego, że motywacja zewnętrzna, czyli oparta o bodźce zewnętrzne, trwa jedynie tak długo, jak długo bodźce te będą dostarczane. Czym są owe bodźce? Najczęściej są to rozbudowane systemy kar i nagród. Wydaje nam się, że chcąc „zachęcić” nasze dziecko do zrobienia czegoś, powinniśmy go nagrodzić: „jeżeli poprawisz matematykę kupię Ci…” lub przestraszyć potencjalną karą: „jeżeli nie poprawisz matematyki, będziesz miał szlaban na cały miesiąc”. Czy takie podejście działa? Na krótką metę pewnie tak. Ale czy nasze dziecko cały czas motywowane kijem (kara) lub marchewką (nagroda) buduje w ten sposób swoją motywację? Czy poczuje chęć do dalszej pracy nad tą przykładową matematyką albo czy będzie dumne z tego, jak sobie poradziło? Wątpię. Alfie Kohn, autor książki „Wychowanie bez kar i nagród” twierdzi nawet, że „Im bardziej ktoś jest nagradzany za zrobienie czegoś, tym mniej będzie skłonny interesować się rzeczą, którą musiał zrobić, żeby dostać nagrodę”. Zgadzam się z tym całkowicie. Myślę nawet, że jest w naszych dzieciach pierwiastek przekory, który „każe” im postępować odwrotnie do naszych oczekiwań i włożonych starań.

Czy zatem, jako „dobry ojciec” powinienem ich motywować, czy może raczej kompletnie ten obszar odpuścić i pozwolić na naturalny rozwój ich motywacji wewnętrznej? Moim zdaniem warto sobie zdawać sprawę z tego, jakie czynniki budują ową motywację wewnętrzną. Posłużę się tutaj dwiema teoriami, które cenię najbardziej. Pierwsza, autorstwa panów Ryana i Deciego, zwraca uwagę na trzy czynniki budujące motywację wewnętrzną. Są to autonomia, kompetencje oraz relacje. Druga, autorstwa Daniela Pinka dodaje do autonomii i mistrzostwa jeszcze sens lub cel (w zależności od tłumaczenia). Co kryje się za tymi ogólnymi stwierdzeniami? Ludzie w swoich działaniach potrzebują autonomii, czyli możliwości decydowania o ważnych dla siebie sprawach. Ponadto motywuje ich świadomość przyrostu swoich kompetencji, chcą widzieć swój rozwój. I po trzecie lubią działać z ludźmi, których lubią. Do powyższych, Pink dodaje sens, czyli ludzie chcą coś po sobie pozostawić, działać na rzecz dobra wspólnego.

A jak się to ma do motywowania naszych dzieci? Myślę, że zachęcając je do rozwoju powinniśmy pamiętać o tych czterech czynnikach. Dawać im jak najwięcej możliwości decydowania w ważnych dla nich sprawach, począwszy od wyboru zajęć dodatkowych, a skończywszy na wyborze liceum czy kierunku studiów. Autonomii warto również uczyć, choć bywa to dla nas trudne, poprzez dawanie swobody wyboru sposobu uczenia się (czas, miejsce, ilość poświęconego na naukę czasu etc.) Pamiętajmy, że jeżeli chcemy wychować niezależnych młodych ludzi, nie osiągniemy tego, jeżeli im na tę niezależność nie pozwolimy. Alfie Kohn stwierdza, że „Dzieci uczą się podejmowania słusznych decyzji poprzez podejmowanie decyzji, a nie przez kierowanie się cudzymi wskazówkami”. Drugi obszar to mistrzostwo lub kompetencje. Tutaj widzę sporą rolę zaangażowanego rodzica, który umiejętnie pokaże swoim dzieciom, ile już osiągnęły, ale przede wszystkim pomoże im „zjeść słonia po kawałku”, czyli podzieli wielkie marzenie na mniejsze kroki do wykonania dzień po dniu, tydzień po tygodniu.

Trzecim obszarem są relacje. Szukajmy takich aktywności dla naszych dzieci, gdzie będą mogły rozwijać zdrowe, satysfakcjonujące ich relacje. Może będą to zajęcia sportowe, plastyczne, a może harcerstwo, ale zawsze zwracajmy uwagę na atmosferę podczas tych zajęć. Stanowczo odradzam te, gdzie rozwijana jest silna potrzeba rywalizacji. Tu znów posłużę się cytatem Kohna „Z reguły do doskonałości prowadzi autentyczna ciekawość, czyli zainteresowanie zadaniem, które się wykonuje, a nie dążenie do wybicia się ponad innych.” I wreszcie sens, poczucie, że robimy coś więcej, coś dla innych, dla dobra wspólnego. Uważam, że warto wspierać nasze dzieci w tym obszarze, zachęcać do działalności społecznej czy charytatywnej. Pokazywać własnym przykładem, że ten aspekt życia może dostarczać bardzo silnej satysfakcji.

I na koniec cytat-przestroga Alfiego Kohna: „Badania sugerują, że kiedy motywuje się dzieci do otrzymywania lepszych ocen w szkole, zazwyczaj skutkuje to trojako: utratą zainteresowania samą nauką, próbą unikania ambitnych zadań oraz płytkim i bezkrytycznym myśleniem.”

Przeczytałeś? Działaj:

  1. Autonomia – pozwól dziecku decydować o ważnych dla niego wyborach.
  2. Kompetencje – naucz go planować drobne kroki do wielkich sukcesów
  3. Relacje – wspólnie szukajcie takiego środowiska, które umożliwi mu budowanie zdrowych relacji, niekoniecznie opartych o rywalizację.
  4. Sens – zachęcaj do działalności społecznej, np. w samorządzie uczniowskim
Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa