Bezpieczeństwo i troska w rodzinie

  • 29/12/2017

Nie można dać czegoś, czego się nie ma, prawda? Brzmi to dosyć ogólnie, ale w rzeczywistości jest to bardzo istotne stwierdzenie. Wszyscy chcemy, aby nasze dzieci czuły się bezpiecznie i miały później dobre małżeństwa. To wszystko możemy im dać pod warunkiem, że sami to posiadamy. Stać się to może tylko przy poczuciu tworzenia dobrej rodziny opartej na silnych fundamentach. Dla mnie takim życiowym fundamentem stało się przede wszystkim chrześcijaństwo. Pomaga ono odpowiedzieć na najgłębsze pytania dotyczące lęku człowieka przed śmiercią, lęku człowieka przed tym, co będzie w przyszłości i lęków związanych z życiem osobistym. Te wszystkie obawy rozwiązuje wiara w Chrystusa.

Wierzę w to, że po tym życiu nie nastąpi koniec wszystkiego. W przeciwnym razie odbierałoby mi to poczucie sensu moich wysiłków i działań. Bo po co się starać? Po co tworzyć relacje, które umrą? Po co budować dom, tworzyć rodzinę, po co się użerać z tym światem, skoro wszystko skończy się w momencie śmierci?

Potrzebowałem odpowiedzi na najbardziej zasadnicze pytania. Dla mnie to właśnie wiara w Chrystusa stała się odpowiedzią na to, że nigdy nie umrzemy, że zawsze będzie kontynuacja życia. Lęk o to, co przyniesie jutro, został rozwiązany poprzez świadomość, że Bóg jako Alfa i Omega jest tym, który zna przyszłość i wie co się wydarzy. To normalne, że obawiamy różnych rzeczy, których godzin nadejścia nie znamy. Chrześcijanie na całym świecie spotykają się z wojną, ze śmiercią, z cierpieniem. Nikt z nas tego nie uniknie. Jest jednak świadomość, że nad tym wszystkim jest Bóg, który czuwa nad całością, który widzi sens każdego zdarzenia, każdej choroby, każdego nieszczęścia.

Poczucie bezpieczeństwa to świadomość, która pomaga zachować mi spokój ducha. Niezależnie od tego wszystkiego co mnie spotka, czy będę chory, bogaty, biedny, czy będę kaleką, zawsze mogę mieć to poczucie, że jest Bóg, który nad tym wszystkim czuwa. Gdy u nas dzieje się coś dziwnego, niebezpiecznego, niepewnego, zawsze zadaję sobie retoryczne pytanie: „a czy Pan Bóg o tym wie?” Retoryczne, bo odpowiedź jest prosta – wie. Podejdźmy więc do tematu powoli i spokojnie, bo Pan Bóg nad tym wszystkim czuwa. To jest właśnie to poczucia bezpieczeństwa, które ma ojciec, i które może przekazać dzieciom, żonie i rodzinie.

    Poza tym najważniejszym, egzystencjalnym aspektem, warto wspomnieć o innych sferach, w których dbamy o życiowe bezpieczeństwo naszych dzieci. Pamiętając o tym, że nie możemy dać czegoś, czego sami nie mamy, starajmy się być dla nich wzorem. Jeżeli oczekujemy, żeby nasze dzieci były wykształcone i dobrze się uczyły, to sami musimy dać im ten przykład.

Nie mówię oczywiście o tym, że każdy ma obowiązek kończyć studia. Każdy za to ma obowiązek czytać książki. Każdy ma obowiązek pokazywać dzieciom, że jest wykształcony i gotowy do pracy w swoim zawodzie. Że jest fachowcem w dziedzinie, którą się zajmuje i zna się na tym co robi. To są elementy, na które dziecko patrzy. Może w przyszłości zajmie się czymś innym, może studiować inne kierunki, mieć inną pracę czy inny biznes, ale będzie patrzeć na wzór ojca. Będzie pamiętać, jak on traktował swoją pracę, jak się do niej przygotowywał, czy rzeczywiście był pracowity. To są elementy dbania o nasze własne bezpieczeństwo, a także o bezpieczeństwo naszych dzieci i rodziny.

Jestem w tej chwili na etapie przygotowania premiery, co w moim życiu jest najgorszym okresem, jaki może się przytrafić. Dzieci widzą, jak tata bardzo intensywnie pracuje, po kilka godzin dziennie ćwiczy, wymyśla, nagrywa. To wszystko sprawia, że dzieci nabierają świadomości, że trzeba się do pracy przyłożyć. Że trzeba ją potraktować porządnie i wymaga to wysiłku i starań. Tym samym zabezpieczamy nasze dzieci przed lenistwem, przed traktowaniem pracy lekceważąco, jako smutnego obowiązku. To co my sami w sobie wypracowujemy, powinniśmy przekazać naszym dzieciom.

To samo dzieje się na płaszczyźnie relacji z żoną. Jeżeli nasze małżeństwo jest stabilne, jeżeli wszystkie sprawy udaje nam się rozwiązywać bez tak zwanych cichych dni, to wszystko sprawia, że podobnymi wzorcami nasiąkają nasze dzieci. Tata może powiedzieć dziecku „Słuchaj, nie bądź jak ja, bądź inny. Nie wyszło mi w życiu, ale chcę, żeby tobie wyszło. Ja się nie uczyłem, ale Ty się ucz. Ja piłem, ale Ty nie pij.” Jest to oczywiście bardzo trudne. Może się zdarzyć, że komuś w życiu się to zwróci. Ktoś znajdzie inny autorytet, innego człowieka, który go naprowadzi na ścieżkę i znajdzie pewne rozwiązania. Jeśli jednak to my chcemy dać naszym dzieciom tę dobrą przyszłość, to my musimy ją budować przede wszystkim przez ułożenie tego, co jest w nas samych. To nie znaczy, że jesteśmy idealni. Tak samo jak wszyscy sam zmagam się ze swoimi słabościami, niepowodzeniami czy postanowieniami, których nie dotrzymałem. Ciągle jednak staram się prowadzić takie życie, jakie chciałbym, żeby w przyszłości prowadziły moje dzieci. Staram się w ten sposób żyć i uważam, że to najlepszy grunt do przekazywania wartości dzieciom. Jest to podstawa bycia rodzicem – dać dziecku to, czym ja sam rzeczywiście żyję.

 

Redakcja Tato.Net

Autor

Redakcja Tato.Net

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa