10 decyzji, które uczynią Cię lepszym ojcem – wersja HARD

Ojcostwo jest dla mnie jak maraton albo jak wyprawa w wysokie góry. Nie idę na nią w klapkach i szortach z myślą, że „jakoś to będzie”, „dam radę” i „się zobaczy”. Próbuję przewidzieć, jakie konsekwencje będą miały moje działania. Interesuje mnie końcowy sukces, więc jestem gotów na morderczy trening. Przygotowuję się w bólu i trudzie, żeby w chwilach kryzysu wytrwać na trasie. Drogą do takiego przygotowania mogą być wielkie i niełatwe decyzje – podjęte zanim pojawi się kryzys.
 

Jedną drogą do decyzji jest reakcja. Dobieram ją do tego, co się dzieje. Dziecko dużo płacze, więc częściej je przytulam. Dziecko często bluzga, więc ja przestaję bluzgać, by nie dawać mu złego przykładu. Dziecko nie chce mnie słuchać, więc wcześniej wracam z pracy, by budować z nim relację. Dziecko bije kolegów i krzyczy na nich, więc rozwiązuję z żoną i dziećmi problemy poprzez rozmowę. Dziecko znęca się nad młodszymi, więc przestaję wykorzystywać swoją siłę względem niego.
 

Wyobraź sobie, że działa to inaczej. Często przytulam dziecko, więc ono mniej płacze. Przestaję bluźnić, więc ono bierze ze mnie przykład. Wcześniej wracam z pracy, mam dla niego czas, a ono zaczyna mnie słuchać. Spokojnie i z miłością rozwiązuję konflikty, nie uciekając się do siły i władzy, więc moje dziecko szuka podobnych rozwiązań w swoim świecie.
 

Różnica w obu podejściach polega na tym, że w drugim to ja podejmuję działanie. Jestem aktywny i decyduję o tym, jaki chcę być. Przygotowuję się. Obmyślam. Przewiduję. Pierwsze działanie wymaga obserwacji i analizy, drugie uruchamia wyobraźnię i moją własną wizję dobrego ojcostwa. I trud. I odwagę.
 

Poniżej przedstawiam subiektywną listę dziesięciu decyzji „hard”, które mogą stać się rewolucyjne i jak potężny wybuch – zmienić całą rzeczywistość wokół Ciebie. Część z nich podjęli ojcowie, których osobiście znam. Zmieniam ich imiona i liczbę dzieci, bo nie o te fakty chodzi. Efektem decyzji będzie ukończony maraton. „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem…” Powodzenia na tej drodze, Tato.

1. Idź na terapię.

Zalewają Cię emocje, kiedy żona podniesie na Ciebie głos, a dzieci nie chcą wykonać polecenia? Czujesz gniew lub lęk, furię lub bezradność, wściekłość lub niepokój? Nie jesteś w stanie się ogarnąć i swoją reakcją ranisz najbliższych? Andrzej, ojciec czwórki dzieci, poszedł na terapię indywidualną, potem małżeńską, a w końcu grupową. Poznał siebie, zrozumiał i naprawił swoje emocje. Dziś jest bardziej świadomym i dojrzałym ojcem i mężem, na czym zyskuje on i jego rodzina.

2. Zacznij się modlić.

Jest tyle dowodów na to, że modlitwa pozytywnie zmienia ludzi, że trudno mi zrozumieć tych, którzy się nie modlą. Droga do spotkania z Bogiem, które czyni Cię skałą i ostoją, zaczyna się od jednej decyzji -> 15 minut dziennie. Potem drugiej -> wytrwaj. Efekty przychodzą zawsze.

 

3. Pogódź się z własnym ojcem.

Nieważne, czy jeszcze żyje albo czy masz odwagę do niego zadzwonić. Może nie chcesz go widzieć, a może nawet nie wiesz, gdzie mieszka. Codziennie proś Boga o to, by w sercu wybaczyć swojemu ojcu. To uzdrowienie, które pozwala stać się kimś, kogo Ken Canfield nazywa „overcoming father” – ojcem lepszym od swojego ojca. A to dopiero początek na drodze wzrostu.

 

4. Wyznacz sobie limit czasu, który poświęcasz swoim pasjom.

Kardynał Wyszyński powiedział: „Ludzie mówią, że czas to pieniądz. Ja mówię inaczej – czas to miłość”. Jeżeli pasja pochłania Cię tak, że nie ma już czasu na nic innego, to jaki z niej pożytek oprócz samozadowolenia? Ja gram w piłkę – 1,5 h w tygodniu. Uwielbiam to tak bardzo, że grałbym nawet ze złamaną nogą. Ale swoją rodzinę kocham bardziej i właśnie dlatego gram tylko raz w tygodniu.

 

5. Udowodnij, że życie dzieci jest dla Ciebie ważne.

Nie wystarczy, że powiesz: „o tak, interesuje mnie to, co robisz”. Potrzebny jest twardy dowód. Tomek, ojciec trzech synów, z których najstarszy ma 9 lat, obawiał się o grupę rówieśniczą, z którą mogliby się związać i czerpać z niej w czasie dorastania. Wstąpił do harcerstwa. Kupił mundur, zdał egzaminy, chodzi na zbiórki, uczy się. Chce założyć gromadę, w której będą jego synowie. Najstarszy już dziś uczestniczy z nim w zbiórkach. Korzyści są oczywiste – Tomek ma z nimi stały kontakt, podziela ich pasję i ma wpływ na to, z kim będą się spotykać.

 

6. Wracaj z pracy o 16.00.

Albo inaczej – zmień pracę na taką, która służy rodzinie. Co dzieciom po fajnych ciuchach, których ich ojciec nawet nie zobaczy, bo wróci do domu, kiedy dzieci będą już spały? Żadne pieniądze nie są warte tego, by każdego dnia opuszczać dla nich swoją rodzinę. Ja od 10 lat prowadzę firmę. Zobowiązałem się sam przed sobą, że tylko kilka razy w miesiącu zgadzam się na to, by wrócić do domu później niż o 16.00. Bywa to cholernie trudne, ale efekty są warte tego trudu.

 

7. Czytaj co miesiąc książkę o ojcostwie lub męskości.

Żelazny Jan (Robert Bly), Dzikie serce. Tęsknoty męskiej duszy (John Eldredge), Kochaj mnie Tato (o. Józef Augustyn) to tylko kilka z wielu książek, które otwierają męską duszę. Tyle w nich prawdy, która czasem trafia prosto w serce… Nawet gdybyś miał z książki wziąć jedno zdanie dla siebie, to czy nie byłoby warto?

8. Wstąp do Klubu Ojca.

Nawet jeżeli „nie potrzebujesz pomocy”, „facet powinien sobie dawać radę sam” i „to brzmi jak spotkania anonimowych alkoholików”. Klub to miejsce, gdzie kilkunastu facetów z krwi i kości opowiada, z czym się mierzy w domu i dowiaduje się dwóch rzeczy. Pierwsza: okazuje się, że inni mają to samo. Druga: tu są gotowe rozwiązania. Pierwsze uspokaja, drugie motywuje. To bezcenne źródło wiedzy.

 

9. Zmierz się sam ze sobą.

Wyjedź na kilkudniowe rekolekcje w całkowitym milczeniu. Pojedź zimą sam w wysokie góry i przez kilka dni nie wracaj do schroniska. Pozwól swoim myślom, które czasem uparcie odrzucasz, przyjść do Ciebie. Przyznaj im prawo istnienia, poczuj je i nazwij. Szukaj spokoju, który możesz odnaleźć tylko w sobie.

 

10. Znów stań się dzieckiem.

Przypomnij sobie, jak to było, kiedy miałeś 5 czy 10 lat i chciałeś się bawić ze swoim ojcem. Czy to jest coś, co dziś dajesz swoim dzieciom? Zamiast być strażnikiem porządku znów stań się dzieckiem. Okej, przygotuj się, żeby nie zostawić po zabawie zawalonego domu i kilku złamań; minimum odpowiedzialności jest potrzebne. Ale pobrudź się z dziećmi, wymalujcie się cali farbami, bawcie się jedzeniem, skaczcie do kałuży i nie zmieniajcie ubrań od razu tylko dlatego, że są mokre, tarzajcie się w śniegu, zjeżdżajcie z górek na butach. I słuchaj, jak się angażują i śmieją.

Autor

Maciej Kucharek

Szczęśliwy mąż Ani i tata Marysi, Kasi i Janka. Wieloletni dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. Licencjonowany spiker sportowy. Mówca, przedsiębiorca, współwłaściciel agencji Creality.

Zaangażowane ojcostwo znacząco wpływa na zmniejszenie przestępczości.

Współfinansowane ze środków ministerstwa