Dziadku, czy to nie o krok za daleko?

  • Dodano: 22 styczeń 2017

Jak poznać, że przekroczyło się granicę między byciem pomocnym a wtrącaniem się?

 

barrier-1292873_1280

 

Wszyscy znamy dziadków, którzy przesadzają. W książce Creative Grandparenting (Kreatywni dziadkowie) Jerry i Jack Schreur poświęcają cały rozdział na porównanie „zaangażowania” z „wtrącaniem się”. Podkreślają, że konieczna jest umiejętność złapania równowagi w tym, jak starasz się przedstawić swoją per­spektywę i wnieść własny wkład. Istnieje jednak pewien punkt, kiedy przekracza się granicę pomiędzy byciem sku­tecznym dziadkiem a wchodzeniem w kompetencje ojca ‒ uzurpacyjnym ojcostwem, jeżeli można tak to nazwać. Autorzy wskazują na takie kwestie jak dyscyplina, styl ży­cia, wybory, oczekiwania i rozpieszczanie.

Na temat dyscypliny wypowiadają się w następujący sposób: „Zasada jest prosta: dyscyplina to nie nasz pro­blem. Za każdym razem, gdy nieproszeni udzielamy rad na temat dyscyplinowania dzieci, wykraczamy poza swoje kompetencje. Ugryź się w język. Twoje dzieci będą popeł­niać błędy. Muszą się uczyć same tak, jak kiedyś my”. Psy­chiatra Paul Warren z kolei pisze: „Żaden dziadek nie ma prawa do tego, by wchodzić w autorytet rodziców lub go podważać. Dzieci nie chowa się kolegialnie. Rodzice mają ostatnie słowo, niezależnie od tego, co o tym sądzisz”. Two­ja szczególna więź z wnukiem może sprawić, że staniesz się dla niego pewnego rodzaju ostoją. Może będzie przycho­dził do ciebie, gdy pojawią się kłopoty. Będzie to świetna okazja, by pomóc ukształtować jego wartości i charakter. Co jednak w sytuacji, jeżeli dziecko jest skonfliktowane z rodzicami? Chcąc pomóc dziecku, możesz mieć ochotę, by podważać lub pomniejszać autorytet rodziców. Przekaż dziecku swoją mądrość, ale pamiętaj, że część tej mądrości powinna stanowić wsparcie dla rodziców. Bądź orędowni­kiem ich miejsca w życiu wnuka.

Kiedy dorastałem, nie mogłem porozumieć się z ojcem. Byłem aroganckim na­stolatkiem i nie mieliśmy bliskiej relacji. Pewnego razu, za­miast iść do szkoły, wyruszyłem samochodem na wycieczkę po kraju. Nie patrzyłem, gdzie jadę, i wkrótce zacząłem się staczać w dół drogi wprost do bagnistego rowu. Robiłem, co mogłem, by się z niego wydostać, ale mimo to zacząłem zagłębiać się coraz bardziej do tego stopnia, że do samocho­du dołem zaczęła przedostawać się woda. Byłem bezbron­ny. Poszedłem na pobliską farmę, żeby zatelefonować. Nie miałem zamiaru powiadamiać ojca, w końcu byłem wtedy na wagarach. Zadzwoniłem po dziadka, który przyjechał i mnie wyciągnął. Zrobił też jeszcze pewną rzecz, która pokazała, w jakim stopniu wchodzi w rolę ojca. „Myślę, że powinieneś zadzwonić do ojca” – poradził mi. „Powiesz mu?” – zapytałem. „Nie, myślę, że ty powinieneś to zro­bić”. Osiągnięcie takiej równowagi ‒ kiedy dziadek daje wszystko, co może dać, ale nie więcej niż powinien ‒ bę­dzie czymś więcej niż tylko przestrzeganiem zasad. Będąc dziadkiem, pozostajesz w dwóch relacjach w jednym czasie: z dziećmi i z wnukami.

Ojcostwo nigdy się nie kończy, nawet wtedy, gdy dzieci zostają rodzicami. Jeżeli bycie dziadkiem uznajesz za swoją jedyną rolę, to będziesz czuł pokusę, by wtrącać się, gdy uznasz, że szczęście czy dobro twoich wnuków jest zagrożo­ne. Jednak kiedy uświadomisz sobie, że pełnisz także dalej rolę ojca (zachowując równowagę), zaczniesz poddawać się woli dzieci jako rodziców. Postępując tak, będziesz chronił godność córki lub syna, wzmacniał ich pewność siebie jako rodziców, potwierdzał ich autorytet w oczach dzieci, dawał im szansę rozwiązywania problemów i zachowywał harmo­nijne relacje między wami.

Ken Canfield


Tekst pochodzi z książki Kena Canfielda „Przekazywanie dziedzictwa. Dla dziadków”. Zobacz Ebook